I to mimo iż nie jestem zachwycony wszystkimi organizatorami, nie bawią mnie poglądy niemałej części radykalnych narodowców, obce są mi ich idee. Poszedłbym, bo bliska mi jest idea niepodległości, a także dlatego, żeby przypomnieć wszystkim próbujących wypchnąć część Polaków z przestrzeni publicznej salonowcom, że w naszym kraju jest miejsce nie tylko dla komunistów, antyklerykałów, działaczy gejowskich i antyfaszystów, ale także dla narodowców, konserwatystów i milionów normalnych rodzin, które potrzebują 11 listopada zamanifestować swój patriotyzm. W marszu, we wspólnocie.
Podstawowym obowiązkiem państwa jest zaś umożliwienie swoim obywatelom prawa do manifestowania własnej dumy z niepodległości, dumy z polskości. To absolutna podstawa. Nie rozumiem zatem, dlaczego państwo nie wkracza, gdy radykalni lewaccy bojówkarze, także z Niemiec, chcą przeszkodzić części Polaków w świętowaniu Święta Niepodległości. Dlaczego nie zakazuje się ewidentnego łamania zasad? Dlaczego lewacy mogą przeszkadzać innym w świętowaniu naszej radości?
Nie bardzo też rozumiem, dlaczego tak często powołujący się na swoją tolerancję „liberałowie” nie chcą uznać podstawowej zasady liberalizmu, która głosi „żyj i pozwól żyć innym”. Mnie, konserwatyści nie przyszłoby do głowy przeszkadzać w pochodach 1 majowych (choć uważam uczestnictwo w nich za skrajną głupotę), nie blokuję ich pod hasłem „powiedzmy stop komunizmowi. A nie robię tego, bo uważam, że w Polsce jest miejsce także dla ludzi lewicy. Lewica jednak ma inne zdanie. Dla niej „kolorowa, różnorodna Polska” - to ostatecznie Polska bez katolików, bez patriotów, bez narodowców i bez normalnych ludzi, którzy 11 listopada chcą pokazać swoim dzieciom, jak wygląda marsz dumy z własnej polskości.
Liberałowie i lewacy nie uznają tego naszego prawa do wyboru. Oni chcą doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie nas na ulicach. Ale to się im nie uda. I marsz przejdzie. Liczniejszy niż i kiedykolwiek, bo coraz więcej Polaków ma dość atakowania ich za to tylko, że chcą być dumni ze swojej tożsamości. I chce tolerancji także dla siebie.

