Sąd zawiesił kary więzienia rosyjskim kibolom!
Dmitrij A. i Paweł L. brali udział w burdach ulicznych, do jakich doszło na ulicach Warszawy przed meczem Polska - Rosja, rozgrywanym na Stadionie Narodowym 12 czerwca br.
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Dmitrij A. i Paweł L. brali udział w burdach ulicznych, do jakich doszło na ulicach Warszawy przed meczem Polska - Rosja, rozgrywanym na Stadionie Narodowym 12 czerwca br.
Lubię Waldka Fornalika szanuję go i życzę wszystkiego najlepszego, ale podtrzymuje swoją decyzję, że ryba psuje się od głowy. Działaczy PZPN trzeba wymieść. Gdyby nawet przyszedł na trenera kadry: Ferguson, Guardiola czy Mourinho to też by nic nie zrobili. Polska piłka to nie tylko drużyna narodowa i trener, ale również i związek. Jeśli nie będzie tutaj symbiozy, to niewiele się zmieni.
Zeznania Tomasza Turowskiego pokazują, że Smoleńsk, to nie tylko największa katastrofa w dziejach naszego kraju, ale największy skandal w historii Polski. Ambasador zeznał, że funkcjonariusz FSB oświadczył, że trzy osoby okazywały "żyzniennyje refleksy", po czym natychmiast dał pokaz swojej erudycji, tłumacząc pospiesznie, że "żyzniennyje refleksy" to nic innego, jak "odruchy bezwarunkowe, które mogą przejawiać szczątki ludzkie nawet po zakończeniu funkcji życiowych".
W swoim tekście Lis zarzuca mi wszystko, co możliwe (w tym także kłamstwo dotyczące ataku hakerskiego). Inwektywy, agresję, opluwanie kobiet, niechrześcijańskie zachowanie. Dlaczego? Bo miałem odwagę napisać, że umieszczenie zdjęcia dziecka wychowanego przez parę lesbijek na okładce jest działaniem szkodliwym dla tego dziecka, że oznacza potraktowanie go jak broni w walce ideologicznej, że jest uprzedmiotowieniem jego godności. I uznałem, że odpowiedzialność za to ponosi redaktor naczelny, dla którego dziecko jest tylko przedmiotem, który można wykorzystać. I właśnie to zostało uznane za obrzucenie Lisa inwektywami.
Turowski zeznał w prokuraturze, że na miejscu znalazł się po ok. 5 minutach od tragedii. Jeden z funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, wychodząc z terenu katastrofy, powiedział mu, że trzy osoby dawały "żyzniennyje refleksy". "Oznacza to odruchy bezwarunkowe, które mogą przejawiać szczątki ludzkie nawet po zakończeniu funkcji życiowych" - zeznał Turowski. Według dziennikarzy "Gazety Polskiej Codziennie" tłumaczenia Turowskiego pozostają w sprzeczności z faktami: "zyzniennyje refleksy" to oznaki życia.
Materiały, które udało nam się zabezpieczyć jeszcze dziś trafią do organów ścigania, i one – mam nadzieję – zajmą się ustaleniem, kto stał za atakami na portal poświęcony. Nawet pobieżna analiza tego, co się wydarzyło nie pozostawia jednak wątpliwości, że ataki związane były z naszym zaangażowaniem przeciwko walce środowisk lewackich o niszczenie rodziny i promowanie kultury gejowskiej. W schemat (tak wiem, że to teorie spiskowa, ale jakoś trudno od niej uciec) dobrze wpisuje się także fakt, że gdy tylko dokonywano zmian na naszej stronie, natychmiast informowane były o niej lewicowe media i antychrześcijańscy blogerzy, którzy błyskawicznie rozpowszechniali informacje, zarówno o zmianach, jak i o ich wycofaniu. To oczywiście nie są dowody, ale bardzo poważne, przynajmniej dla mnie, poszlaki wskazujące na to, z jakich powodów nastąpił ten atak.
Jest to stosunkowo nowa inicjatywa. Pierwszy taki zlot zorganizowano przed trzema laty, tuż przed wizytą Benedykta XVI. Zainteresowanie tą akcją przerosło nasze oczekiwania – przyznaje ks. Stephen Langridge, szef krajowego biura ds. powołań.
- Polityka nie jest „fajna” jest pełna napięć i sporów, tego jednak duża część polskiego społeczeństwa nie chce widzieć, dlatego woli głosować na PO, partię oportunistów – przekonuje prof. Ryszard Legutko w rozmowie z Aleksandrem Kłosem.
Na 15 września przygotowywany jest kolejny duży marsz? Media mówią już o paraliżu miasta. Jaki jest cel marszu? Ilu osób się spodziewacie.
Musimy pamiętać, że zakres spraw bioetycznych, które określa Europejska Konwencja Bioetyczna jest bardzo szeroki – obejmuje takie kwestie jak klonowanie człowieka, tworzenie hybryd, modyfikowanie genomu człowieka, selekcje pod względem płci czy innego kryterium, handel zarodkami, ich przechowywanie, mrożenie, etc. Jak widzimy, jest to bardzo szerokie spektrum zagadnień.
- Nie jestem naiwny i nie wierzę, by argumenty z honoru i szacunku do krwi przelaznej przez Polaków pod Ossowem, urzędnicy - w większości wiernopoddańczo służący interesom partii rządzącej - uznali za przekonywujące. Dlatego drugim aspektem mojego wniosku, który złozyłem do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wołominie jest obszar legislacyjny, prawny, który został pogwałcony w wielu miejscach, byle tylko przypodobać się putinowskiej Rosji i pomnik ten wystawić - tłumaczy Ryszard Walczak.
Niespełna dwa tygodnie temu portal Fronda.pl pisał o niezwykłym dokonaniu niemieckich naukowców, którym udało się uchwycić narodziny dziecka od środka.
„...księdzu nie wolno demonstrować publicznie swojej przynależności kościelnej, bo wówczas dyskusja z nim, czy krytyka jego wypowiedzi staje się krytyką jakiegoś Kościoła czy też wiary. Tak postępować nie wolno” - napisał na swoim blogu Janusz Palikot. Podobnie nie wolno manifestować, jego zdaniem wiary, politykom czy urzędnikom państwowym. „jeśli prezydent kraju klęka na mszy i przyjmuje eucharystię, a jest to sytuacja publiczna, to tak jakby całe państwo, cała Rzeczpospolita klękała. Tego robić nie wolno. Prezydent czy premier powinni ukrywać swoje przekonania religijne i zdaje się, że tak postępuje prezydent Komorowski. Prezydentowi nie wolno klękać przed księdzem, bo nie jest on tylko wiernym danego Kościoła, ale także prezydentem” - oznajmił Palikot.
Wg Jońskiego Kościoł coraz bardziej stara się wpływać na wyniki wyborów w Polsce. - Czas wyprowadzić politykę z kościołów. Przed ostatnimi wyborami księża z ambon nawoływali na które partie i kandydatów trzeba oddać głos. Kościół zbyt daleko angażuje się w to. Sam jako kandydat czy to na radnego, czy to prezydenta miasta byłem "obrzucany błotem" przez księży - tłumaczy poseł SLD.
Zdaniem pani etyk, w niedzielę Jan Paweł II poszedł w zapomnienie. Ale co więcej, na Jasną Górę nie przybył ani miłosierny Jezus, ani łagodna Maryja. Wprawdzie, Środa nie wyjaśnia jaką metodą posłużyła się, by ustalić, jakich świętych jeszcze na Jasnej Górze zabrakło (być może empiryczną), ale gdyby jednak byli, to z pewnością czuli by się źle.