Zdaniem pani etyk, w niedzielę Jan Paweł II poszedł w zapomnienie. Ale co więcej, na Jasną Górę nie przybył ani miłosierny Jezus, ani łagodna Maryja. Wprawdzie, Środa nie wyjaśnia jaką metodą posłużyła się, by ustalić, jakich świętych jeszcze na Jasnej Górze zabrakło (być może empiryczną), ale gdyby jednak byli, to z pewnością czuli by się źle.
Pani Środzie najpewniej udzielił się biblijny nastrój, bo dalej zamienia się w proroka: „Zapłodnienie in vitro? Zacznie być wartością, o ile księża wywalczą zniesienie celibatu, wtedy refundacja in vitro stanie się warunkiem demokracji uznawanej przez księży. Związki partnerskie - to samo. Wszystko jest kwestią czasu. Gdyby cywilizacja uznawała tylko wartości zaakceptowane przez kler (na ogół niewykształcony), to ojciec Rydzyk nie wiedziałby nie tylko, co to jest multipleks, ale i internet, a biskup Ryczan jechałby na Jasną Górę na swoim osiołku”.
Prof. Środa ocenia ponadto, że Kościół w Polsce nie wzmacnia wartości, o których tyle mówi, a jedynie hipokryzję i władzę PiS: „Jako instytucja Kościół staje się pomału najsilniejszą partią opozycyjną nie tylko wobec PO, ale również wobec demokracji i Polski nowoczesnej”. Profetka Środa na koniec wieszczy, że przy tak silnej rydzykowej „piątej kolumnie” Donald Tusk nawet nie zorientuje się, kiedy straci władzę, a tym samym wielu Polaków – nadzieję na nowoczesną i normalną Polskę. Jako remedium filozofka proponuje, by zasosować maksymę "Bogu co boskie, cesarzowi cesarskie". Idąc jej tokiem rozumowania, czasem aż chciałoby się, aby teologizowanie zostawić teologom, a filozofowanie – filozofom.
eMBe

