Dmitrij A. i Paweł L. brali udział w burdach ulicznych, do jakich doszło na ulicach Warszawy przed meczem Polska - Rosja, rozgrywanym na Stadionie Narodowym 12 czerwca br.
Trzeci z kibiców - Wiktor E., który został skazany za zaatakowanie policjanta i rzucenie petardy, pozostanie w areszcie. Sąd oddalił wniosek obrońcy o uniewinnienie całej trójki. Adwokat przekonywał w sądzie, że zachowanie jego klientów było wynikiem... prowokacji ze strony polskich polityków i mediów, którzy mówili o "wojnie polsko-rosyjskiej".
Obrońca chuliganów przekonywał, że to właśnie metafora zachęciła jego klientów do dopuszczania się aktow bandytyzmu. - Rozbudziło to skrajne emocje nie tylko o charakterze sportowym; kibice obu drużyn wkomponowali się w "wojenną atmosferę" - wyjaśniał adwokat.
Rosjanie tak pięknie wkomponowali się w tę atmosferę, że goszcząc w kraju swoich sąsiadów, wszczynali uliczne bójki, atakowali stewardów i obrażali miliony Polaków, epatując symbolami totalitarnego reżimu, którego istnienie gospodarze Euro doświadczyli w bardzo przykry sposób. Skutki widać do dziś.

