Wiadomości
W "Superstacji" Niesiołowski zaczął od ataku na Ewę Stankiewicz z Solidarnych 2010: "Napięcie spowodowały występy tej agitatorki, niesłusznie nazywanej dziennikarką, Ewy Stankiewicz. Ona stała z napisem, że polski prezydent został zamordowany w Rosji. Antygona PiS-owska Ewa Stankiewicz. Jakie Teby taka Antygona". Dziennikarka prowadzaca rozmowę powiedziała, że Stankiewicz walczy, bo wierzy w to co mówi i oddała życie tej sprawie, na co Niesiołowski skomentował: "Znamy wielu zbrodniarzy, którzy oddawali życie sprawie i uważali, że walczą. Pani agitatorka nikogo nie zabiła, ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie, że oddaje życie sprawie. Ważne czy oddaje życie sprawie dobrej czy złej (...) Ona jest ideowa. Macierewicz, Sakiewicz, Kaczyński, Ziobro to są cynicy, którzy nie wierzą w te brednie, które głoszą. Ona wierzy, to jest pewna różnica. Ale Robespierre też wierzył do końca. Jak na gilotynę jechał, to może wtedy przestał wierzyć".