Marta Brzezińska: Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości przyjął uchwałę, w której partia po raz ostatni stawia kwestię powrotu posłów Solidarnej Polski do PiS. Co pan poseł na to?

 

Arkadiusz Mularczyk: Ta uchwała jest polityczną prowokacją, bo przecież trzeba pamiętać, że byli posłowie PiS, którzy teraz są w Solidarnej Polsce, zostali z PiS wyrzuceni. Dopiero w momencie, kiedy założyliśmy własną partię pojawiły się różne sprzeczne komunikaty, a to, że szkodzimy prawicy, albo żebyśmy wracali. Ostatni komunikat, uchwała Komitetu Politycznego, jest moim zdaniem taką prowokacją polityczną, bo w Sejmie nie widać żadnej woli kooperacji czy współpracy, chociaż wielokrotnie wyciągaliśmy rękę do różnych inicjatyw. Ten apel to raczej taka skrojona pod publiczkę inicjatywa PiS. Co oczywiście nie znaczy, że nie chcemy z partią Kaczyńskiego współpracować na różnych obszarach. Jest wiele takich pól do współpracy. Jutro natomiast zbierze się zarząd Solidarnej Polski i podejmiemy uchwałę, w której odniesiemy się do apelu PiS. Nie odbieramy jednak intencji PiS jako szczerych, bo w Sejmie nie widać tej chęci do współpracy, koledzy z PiS nie wyciągają do nas ręki, także taka wysłana do mediów uchwała w naszej ocenie nie jest do końca szczera i nie oddaje tego, co się dzieje. Ale oczywiście jesteśmy gotowi do współpracy w parlamencie i poza nim, w różnych inicjatywach.

 

W uchwale padają dość ostre sformułowania. Posłowie Solidarnej Polski uprawiają „politykę destrukcji sił patriotycznych” i „osłabiają szansę na zwycięstwo”?

 

Wręcz przeciwnie! Nasze działania zmierzają ku temu, aby prawica odzyskała możliwości koncyliacyjne, zdolność stworzenia koalicji. Widzimy, że z wyborów na wybory PiS traci poparcie, brakuje mu ludzi, tworzy zamkniętą formację. Mimo że są partią opozycyjną, tracą poparcie społeczne. Nowa inicjatywa na prawicy odblokowuje nadzieje elektoratu, zarówno PiSu, rozczarowanego Platformą, jak i tych, którzy na wybory nie chodzą. W dłuższej perspektywie jesteśmy przekonani, że SP jest szansą na powrót prawicy do władzy. Funkcjonowanie w obecnym, niezmienionym kształcie PiS jest bezpieczne dla otoczenia prezesa, ale nie daje żadnych szans na zwycięstwo prawicy w Polsce.

 

Mówi pan, że ta uchwała PiS ma charakter prowokacyjny, zaczepny. Co to miałoby mieć na celu?

 

Myślę, że to próba ugłaskania elektoratu prawicowego. Pokazanie, że to PiS wyciąga rękę do współpracy, a Solidarna Polska tę rękę odrzuca. Dla kogoś, kto na bieżąco obserwuje politykę oczywistym jest, że nie ma realnych gestów, realnej chęci rozmowy. Są tylko w mediach. Ta uchwała to zaczepka polityczna, a nie faktyczna próba nawiązania współpracy.

 

W uchwale PiS pada ostrzeżenie, że jeśli posłowie SP nie wrócą do PiS do 27 lipca, to nie będą startować z list tej partii. Czy czujecie się na tyle samodzielni, że takie ultimatum ze strony Jarosława Kaczyńskiego wam nie zaszkodzi?

 

Prawo i Sprawiedliwość wyrzucając liderów Solidarnej Polski zapewne zakładało, że znajdą się oni poza polityką. Przecież Kaczyński wyrzucając Ziobrę, Kurskiego i Cymańskiego zakładał, że znajdą się poza polityką, więc godził się na utratę przez nich podmiotowości politycznej. Kiedy jednak okazało się, że udało nam się stworzyć formację polityczną, a obecnie nawołuje się nas do powrotu, to jest to w dużej mierze niekonsekwentne. Ale jak wspomniałem – zarząd SP odniesie się jutro do apelu Kaczyńskiego.

 

Rozmawiała Marta Brzezińska