Polacy zagrali z Rosją taką piłkę na jaką czekałem, zaś Rosjanie - poniżej swoich możliwości. Dobrze, że nasza reprezentacja nie zagrała jak zawsze czyli atak husarii przez pierwsze 20 minut, a potem obrona Częstochowy. Grali do końca i chwała im za to. A otoczka tego meczu? To, że dojdzie do konfrontacji pomiędzy Polakami, a Rosjanami poza boiskiem było dla mnie oczywiste.

 

Interwencja Kremla po meczu również mnie nie zaskoczyła, bo cała sytuacja "napięcia" polsko-rosyjskiego, której zwieńczeniem był rosyjski marsz i bójki była ewidentnie nakręcana. Przez kogo i przy pomocy jakich mediów odpowiedzcie sobie sami. Nie doszło jednak - na szczęście - do eskalacji takich zdarzeń na jakie oczekiwano zarówno z rosyjskiej jak i polskiej strony. Nie było wojny o dużym zasięgu ani na stadionowych trybunach ani poza nimi.

 

Sowiecka symbolika boli Polaków, a wypowiedzi pani prezydent Warszawy, że Rosjanie nie traktują symboli komunizmu serio pozostawię bez komentarza bo inaczej musiałbym użyć retoryki Niesiołowskiego. Powiem jedynie, że ciekaw jestem jak pani Waltz skomentowałaby sytuację gdyby np. niemieccy kibice pojechali na mecz do Izraela ze swastykami i trupimi czaszkami w furażerkach. Pod symbolami sierpa i młota zamordowano mojego dziadka, a ojciec jako kilkunastoletni chłopak wraz ze swoją siostra i matką zostali zesłani do Kazachstanu. Mnie więc symbolika komunistyczna nie śmieszy. To są znaki zbrodniczego systemu o czym pani Gronkiewicz-Waltz powinna pamiętać nawet jeśli jej bliscy niczego złego ze strony komunistów nie doświadczyli.

 

Gdybyśmy posiadali przejrzyste prawo, a w nim przepisy zakazujące używania symboli komunistycznych Związku Sowieckiego, to nie byłoby całej afery. Wówczas Policja egzekwując przestrzeganie tegoż prawa mogłaby zatrzymywać osoby, które je naruszają. Co do kiboli to zawsze tłukły się między sobą, tłuką i tłuc będą, a dla większości z nich nie ma żadnego znaczenia pod jakim sztandarem. Byleby na mocnym kiju - dodaje Kukiz.

 

Not. Jarosław Wróblewski