W "Superstacji" Niesiołowski zaczął od ataku na Ewę Stankiewicz z Solidarnych 2010: "Napięcie spowodowały występy tej agitatorki, niesłusznie nazywanej dziennikarką, Ewy Stankiewicz. Ona stała z napisem, że polski prezydent został zamordowany w Rosji. Antygona PiS-owska Ewa Stankiewicz. Jakie Teby taka Antygona". Dziennikarka prowadzaca rozmowę powiedziała, że Stankiewicz walczy, bo wierzy w to co mówi i oddała życie tej sprawie, na co Niesiołowski skomentował: "Znamy wielu zbrodniarzy, którzy oddawali życie sprawie i uważali, że walczą. Pani agitatorka nikogo nie zabiła, ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie, że oddaje życie sprawie. Ważne czy oddaje życie sprawie dobrej czy złej (...) Ona jest ideowa. Macierewicz, Sakiewicz, Kaczyński, Ziobro to są cynicy, którzy nie wierzą w te brednie, które głoszą. Ona wierzy, to jest pewna różnica. Ale Robespierre też wierzył do końca. Jak na gilotynę jechał, to może wtedy przestał wierzyć".

 

Później Niesiołowski przeszedł do ataku na dziennikarzy konserwatywnych, skupionych przy tygodniku "Uważam, Rze": "Podanie ręki nie jest uznaniem. Ale ja się brzydzę na przykład agenta Tomka, Macierewicza, niektórych dziennikarzy: Zaremby, Mazurka, Zalewskiego, Igora Janke. Musiałbym umyć rękę, gdybym ich dotknął. W przypadku Kaczyńskiego aż tak nie jest, ale dla mnie podanie ręki nie jest akceptacją człowieka (...) Przecież te wszystkie Ziemkiewicze, Mazurki to są nieudani politycy, przynajmniej niektórzy z nich. Próbowali w polityce zaistnieć, nie udało się i są na aucie, pisują w tych niszowych pismach".

 

Na koniec rozmowy Niesiołowski powiedział bardzo dziwne zdanie na temat sukcesu "Uważam, Rze". Na uwagę dziennikarki, która powiedziała, że "Uważam Rze" ma dobry nakład, Niesiołowski odparł: "Być może, być może. Za chwilę będzie miał zły". Czy to oznacza, że PO i zastępy Tuska po skończonym EURO 2012 wezmą się za demontaż najlepszego tygodnika polskiego? Jak tak, to faktycznie trzeba się bać.

 

sm/wp.pl/superstacja