- Policja polska według mnie była dobrze przygotowana, działała sprawnie i skutecznie - mówi "Gazecie" Fiedotow, który przyjechał we wtorek do Warszawy. Na czym polega jego misja? - Będę się zajmował tym, co zawsze - mówi doradca. - Pilnowaniem tego, by nie łamano praw człowieka, w tym i człowieka rosyjskiego.
Jak Fiedotow ocenia wtorkowe starcia między kibolami obu krajów? - To było święto chuliganów, zwyczajnych ulicznych band. Ja sam po meczu Polska - Rosja widziałem, jak taka banda napadła na kibiców rosyjskich spokojnie wracających do siebie. Ci chuligani nie mają nic wspólnego z miłośnikami sportu - ani polskimi, ani żadnymi innymi - mówi Fiedotow.
Podkreśla jednocześnie, że "bardzo wielu Polaków odnosi się do Rosjan życzliwie, z sympatią". - Dlatego zaproponowałem ministrowi Cichockiemu [szefowi MSW - red.], żeby 12 czerwca przeszedł do naszej wspólnej historii nie jako dzień chuligana, ale dzień sportu, w którym co roku nasze reprezentacje będą rozgrywać mecz towarzyski.
eMBe/Gazeta.pl

