Na 15 września przygotowywany jest kolejny duży marsz? Media mówią już o paraliżu miasta. Jaki jest cel marszu? Ilu osób się spodziewacie.
- Chcielibyśmy, aby przybyło więcej niż poprzednio czyli ponad 100 tys. Tyle wtedy przybyło osób według naszych obliczeń. Co jest celem marszu? Jest ich kilka. Sytuacja w Polsce robi się coraz trudniejsza zarówno pod względem wolnościowym jak i ekonomicznym. Chcemy wobec tego zaprotestować. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że ten marsz będzie pod nowym prawem o zgromadzeniach, który prezydent Komorowski wniósł tylko i wyłącznie po to, aby ograniczyć manifestowanie i wypowiadanie swojego zdania. To też będziemy chcieli zaakcentować. Chcemy pokazać, że jeśli nie będziemy zabiegać o normalne funkcjonowanie, normalne życie w Polsce to niedługo dojdzie do sytuacji, że będziemy żyć jak Białorusini pod rządami Łukaszenki.
Marsz rozpocznie Msza święta i całość wyruszy z Pl. Zamkowego?
- To nie zostało jeszcze do końca ustalone. Więcej będę mógł powiedzieć w połowie sierpnia. Pewne jest, że pójdziemy pod kancelarię premiera i pałac prezydenta.
Ojciec Rydzyk weźmie udział w marszu? Poprzednio obserwował go zza oceanu...
- Wtedy był za granicą, teraz będzie na pewno.
Marsz będzie miał, tak jak poprzednio, pokojowy charakter?
- Tak, choć żądania i argumentacje będą bardziej stanowcze.
Czy to, że w organizację marszu angażują się politycy nie osłabia jego przekazu? Nie ma on charakteru oddolnej inicjatywy.
- Wszystkie duże inicjatywy i zgromadzenia muszą być zorganizowane przez osoby z doświadczeniem, które mają możliwość przeprowadzenia tej skomplikowanej inicjatywy od strony logistycznej. W momencie jakichkolwiek homoparad czy manifestacji feministycznych organizowanych z reguły przez kolektyw organizacji, które za tym stoją - nie spotyka się to z negatywną reakcją czy dyskusją. W momencie kiedy robią pewne rzeczy środowiska prawicowe czy konserwatywne chce się im dodać łatkę, że są to działania narzucane z góry. Z tym musimy walczyć, bo jest to zapędzanie nas w kozi róg. To jest też tak, że prawa mają mniejszości, a większość ma siedzieć cicho, w tym chrześcijanie bo nie są mniejszością.
Czy marsz będzie organizowany razem z Solidarną Polską.
- Aby była sprawa jasna. My to organizujemy jako Komitet SOS w obronie TV Trwam. Nie ma tutaj miejsca na to, że jako organizatorzy będziemy eksponować postulaty czysto polityczne. Zapraszamy wszystkie środowiska. Będę też rozmawiał z Piotrem Dudą przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, aby się do naszej inicjatywy przyłączył. Po wakacjach zakończy się euforia spowodowana Euro 2012, absolwenci nie mają pracy. Polska musi przebudzić się i ten marsz ma też uświadomić wszystkim, że droga, którą prowadzi nas rząd wiedzie do przepaści.
Czyli można powiedzieć, że to będzie taki Marsz Przebudzenia?
- Tak, dokładnie.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski

