- Nie jestem naiwny i nie wierzę, by argumenty z honoru i szacunku do krwi przelaznej przez Polaków pod Ossowem, urzędnicy - w większości wiernopoddańczo służący interesom partii rządzącej - uznali za przekonywujące. Dlatego drugim aspektem mojego wniosku, który złozyłem do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Wołominie jest obszar legislacyjny, prawny, który został pogwałcony w wielu miejscach, byle tylko przypodobać się putinowskiej Rosji i pomnik ten wystawić - tłumaczy Ryszard Walczak.

 

Jak wynika z pism urzędu miasta Zielonka, do których dotarł radny, brakuje dokumentów i wniosków, nie odnotowano również podjęcia przez ówczesną Radę Miasta uchwały, wyrażającej zgodę na wybudowanie tego pomnika. Wg Walczaka nieprawidłowości można znaleźć również w informacji uzyskanej od  starosty wołomińskiego, z której wynika, że prace przy budowie pomnika najeźdźców bolszewickich zostały rozpoczęte przed upływem 30 dni od złożenia wniosku, co - zdaniem radnego - wskazuje na złamanie przepisu prawa i samowolne działanie.

 

Choć pierwsze pismo w tej sprawie radny złożył już w maju tego roku, nadal nie otrzymał odpowiedzi na przedstawione wątpliwości.   - Liczyłem na szczegółową i kompetentną kontrolę ze strony Powiatowego Inspektora Powiatowego. Niestety, pomyliłem się, ponieważ wiele czynności przez kilka miesięcy wykonałem osobiście i uzyskane odpowiedzi formalne przekazałem pani inspektor w celu przyśpieszenia działań i ułatwienia inspektoratowi uzyskania zasadności wszczęcia postępowania kontrolnego. Należało jedynie zażądać ode mnie przedstawienia oryginałów dokumentacji w celu potwierdzenia zasadności moich wniosków - wyjaśnia Walczak. Niestety tak się nie stało. - Pani inspektor z dniem 18 czerwca tego roku poinformowała mnie o przełożeniu podjęcia decyzji do końca sierpnia, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Tym bardziej, że jeszcze 13 czerwca złożyłem uzupełnienie wniosku, w którym wskazałem na fakt, że zgłoszenia budowy pomnika bolszewików w Ossowie dokonała gmina Zielonka a nie Rada Pamięci i Męczeństwa która była realizatorem budowy. To pokazuje, że Rada bez umowy z samorządem Zielonki o wspólnej realizacji przedsięwzięcia nie dopełniła formalności wymaganych prawem budowlanym, zaś ówczesny Burmistrz Zielonki nie mógł samodzielnie decydować bez zgody rady miasta o uczestniczeniu formalnym w budowie pomnika oprawców bolszewickich - tłumaczy mężczyzna.

 

Wg Ryszarda Walczaka w decyzji pani Inspektor można zauważyć odwlekanie w czasie kluczowej decyzji w tej sprawie. - Nawet jeśli pod koniec sierpnia nawet otrzymam powiadomienie o wszczęciu postępowania kontrolnego przez Inspektorat Powiatowy, to muszę się liczyć z tym, że na wyniki kontroli i orzeczenie będzie potrzeba co najmniej roku... - mówi radny.

 

Więcej o sprawie będzie można przeczytać w najbliższym numerze tygodnika "Nasza Polska". Tymczasem portal Fronda.pl ustalił, że sprawie pomnika bolszewików towarzyszy inna wartościowa inicjatywa. Niedawno powstał komitet, który wystąpi z prośbą o zainicjowanie beatyfikacji ks. Skorupki. Swoje podpisy pod specjalnym listem do abp Hosera złożyli profesorowie, politycy i działacze społeczni. Co ciekawe, na liście sygnatariuszy znalazł się m.in. Jarosław Kaczyński.

 

- Komitet to może za duże słowo. Po prostu grupa przyjaciół, mająca wspólny cel, postanowiła coś zrobić w tej sprawie. Przygotowaliśmy specjalną dokumentację, pod kierownictwem mojego kolegi, zebraliśmy podpisy innych osób, które - podobnie jak my - "czują" tę sprawę. Wśród sygnatariuszy znaleźli się Jarosław Kaczyński, Mariusz Błaszczak, Marek Kuchciński, a także kilku naukowców - mówi portalowi Fronda.pl Ryszard Walczak.

 

Ale czy notable przyłożą rękę do tej inicjatywy, równie starannie, jak w przypadku budowy pomnika bolszewików? Wątpliwości są uzasadnione. Na szczęście spontaniczna inicjatywa nie jest zdana na ich łaskę i niełaskę.

 

Aleksander Majewski

Robert Wit Wyrostkiewicz