Adamski: Festiwal hipokryzji
Przez lata byłem zwolennikiem kary śmierci. Moich poglądów nie zmienił ani wstrząsający „Krótki film o zabijaniu” Kieślowskiego, ani „Przed egzekucją” Robbinsa. Wielkiego wrażenia nie zrobił na mnie nawet propagandowy obraz „Życie za życie” Parkera, który zmienił nastawienie wielu osób. Dopiero Evangelium Vitae Jana Pawła II zmieniło mój punkt widzenia. Duży wpływ na moje stanowisko w sprawie kary śmierci miała również historia Jakuba Fescha, który zastrzelił w latach 50-tych we Francji policjanta. W 1957 roku wykonano na nim karę śmierci. W tym czasie mężczyzna nawrócił się w więzieniu i prowadził bardzo ascetyczny styl życia. "Proszę nie mówić mi o ułaskawieniu, ponieważ teraz jestem gotów umrzeć i nie byłbym zdolny spędzić dwudziestu lat w więzieniu. Zdemoralizowałbym się. (...) Zamiast umrzeć głupio, będę mógł ofiarować swoją śmierć za tych, których kocham” - napisał przed wyrokiem. "Za pięć minut zobaczę Jezusa”- taki tytuł ma polskie wydanie książki Fesha, która do dziś pozostaje