Walka o wolność czy anarchia?
W sobotę wieczorem przestała działać internetowa strona Sejmu. Po niej padły kolejne polityczne serwisy – kancelarii premiera, Ministerstwa Kultury i takie serwisy jak www.prezydent.pl, www.sejm.gov.pl, www.kprm.gov.pl. i w końcu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Ministerstwa Sprawiedliwości, które miały się rozprawić z hakerami. Hakerzy swoje działania określają już mianem internetowej wojny światowej (World War Web). „W Polsce nasi bracia i siostry walczą przeciwko ACTA. Naszym obowiązkiem jest im pomóc!” - czytamy na profilu Anonymous na portalu społecznościowym Twitter. Po raz kolejny skompromitował się rzecznik rządu Paweł Graś, który wypalił, że trudno mówić o ataku hakerów a „zjawisko wynika z ogromnego zainteresowania tymi stronami” (sic!) Do jednego z hakerów dotarła „Gazeta Polska Codziennie”. „Nasze działania są niezależne od poglądów politycznych czy wyznania. Łączy nas stanowczy sprzeciw wobec układu ACTA Internet nie jest własnością rządu żadnego kraju i zarządzani