Krav Maga Horubały
A jednocześnie Horubała irytuje, wnerwia, wkurza i wreszcie pogrąża w depresji. Nie wiem, jak inni jego czytelnicy, ale ja nie byłem w stanie przeczytać ”Żeby Polska była sexy”. Nie dlatego, że miałem dość tej prozy, bo tak nie było, ale dlatego, że miałem dość malkontenctwa (co gorsza uzasadnionego) Andrzeja. Niemal nikt nie znalazł w jego oczach uznania. I żeby jeszcze atakował tylko obcych, lewaków (oj tym też się dostaje), ale to mu nie wystarcza. On z równą pasją ocenia i swoich. Wencel, Wildstein, Rymkiewicz, ba nawet późny Herbert też nie znajdują w jego oczach uznania. I co gorsza te diagnozy, choć niekiedy wyrażone mocnym językiem, i choć niekiedy dyskusyjne, niestety (dla kondycji polskiej prawicy) bywają diabelnie słuszne.