Seks-edukacja, pedofilia i histeria wokół projektu ustawy
Gdyby w seks-edukacji chodziło wyłącznie o edukację, o wiedzę i przekazanie podstawowych informacji o ludzkiej płciowości, to nie byłoby powodów do histerii. Projekt ustawy, podpisany przez ćwierć miliona Polaków (też jestem jego sygnatariuszem) nie zawiera w sobie przecież nic, co zakazywać by miało edukacji. „Karze grzywny, ograniczenie wolności, albo pozbawienia wolności do lat 2, podlega kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletnich poniżej lat 15, zachowań seksualnych, lub dostarcza im środków ułatwiających podejmowanie takich zachowań” - głosi projekt.