Rodzina
„Sfrustrowane mamuśki” to te kobiety, które zdecydowały się wychowywać dzieci. Pracę zawodową zawiesiły lub z niej całkowicie zrezygnowały, by zająć się swoimi dziećmi. Skoro już je urodziły, to wszak nie po to, by zaraz po porodzie oddać je do żłobka i biec do biura, tylko po to, by z nimi być, uczyć je i wychowywać. Wydawałoby się, że jest to najnormalniejsza rzecz pod słońcem, coś bardzo naturalnego, że matka chce patrzeć, jak rozwija się jej dziecko, chce mieć wpływ na jego wychowanie, chce móc karmić piersią tak długo jak ona i dziecko będą miały ochotę na takie karmienie. I nie wynika to z braku ambicji, zawodowych aspiracji czy lenistwa. Nic z tych rzeczy. Bycie z własnym dzieckiem ich bynajmniej nie frustruje, tylko inspiruje. Czują, że prawdziwe życie dzieje się tu i teraz, z dzieckiem/dziećmi w roli głównej. Jeśli tylko pozwala im na to tylko sytuacja finansowa, to korzystają z tego niepowtarzalnego czasu. I nie mają wyrzutów sumienia, że szpilki i elegancka garsonka leżą zam