Irlandia Północna mówi "weto" homozwiązkom!
Irlandia Północna pozostaje ostatnim bastionem normalności na Wyspach Brytyjskich. Tylko tam politycy wciąż bronią się przed legalizacją tzw. małżeństw homoseksualnych.
Kategoria
Sekcja: Lifestyle i obyczaje
Irlandia Północna pozostaje ostatnim bastionem normalności na Wyspach Brytyjskich. Tylko tam politycy wciąż bronią się przed legalizacją tzw. małżeństw homoseksualnych.
Do Beaty Pawlikowskiej napisała list pewna kobieta. Załamana. Tak też się zresztą podpisała. Załamana, bo właśnie okazało się, że jest w trzeciej ciąży. Beata Pawlikowska kobiecie odpisała. Jej odpowiedź nie spodobała się feministce Annie Dryjańskiej i szybko skrytykowała podróżniczkę w „Wysokich Obcasach”.
- O Szydłach w Nawsiu nikt złego słowa nie powie: bardzo dobrzy ludzie, żyją po bożemu, owszem - zdystansowani do świata, ale chyba nikt nigdy przez nich tu nie płakał, żyją tak, żeby nikomu krzywdy nie zrobić, a pomóc, jeśli potrafią. Po prostu szanują ludzi. - czytamy na portalu nowiny24.pl o kandydatce PiS na premiera Beacie Szydło i jej rodzinie.
Już w przyszłym tygodniu rozpoczną się w Polsce manifestacje przed szpitalami, w których morduje się nienarodzone dzieci. Akcja ma na celu uświadomienie Polakom, czym naprawdę jest aborcja.
Na wiecu w obronie małżeństwa i rodziny, który miał miejsce w Niemczech wybrzmiało wzruszające przemówienie mężczyzny zmagającego się ze skłonnościami homoseksualnymi.
W ostatnim kwartale tego roku została do rozliczenia w Komisji Europejskiej kwota około 29 mld zł. Do tej pory Polska rozliczała kwartalnie kwotę od 10 do 16 mld zł – pisze Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
Krystyna, Honorata i Marzena – bohaterki książki Darii Luizy Głowackiej. Co łączy te obce sobie kobiety? Każda z nich ma inną historię, ale każda też od lat niesie brzemię aborcji. Bo tego nie można wymazać z psychiki. „Gumka terapeutyczna” tu nie ma racji bytu. Aborcję trzeba przepracować, pogodzić się z tym faktem i żyć dalej. Tyle że życie to, naznaczone zabiciem dziecka, łatwe nie jest. Bo aborcja zostawia piętno nie tylko na życiu matki, ale i całej rodziny.
Działacze środowisk LGBT ostro skrytykowali trwający właśnie w Utah Światowy Kongres Rodzin. Lewicowi aktywiści uważają, że takie wydarzenia nie powinny mieć miejsca, jako że sieją... nietolerancję.
Wszelkie działania aktywistów gejowskich mają prowadzić do jednego celu – zrównania związków homoseksualnych z małżeństwem i przyznania tym pierwszym takich samych praw, jakie mają małżonkowie – kobieta i mężczyzna. W związku z tym małymi kroczkami próbują postawić na swoim. Sprzeciw wobec ich działań traktują jako homofobię.
- Nie rozumiem ludzi, którzy z jednej strony zachwycają się działalnością Anny Dymnej i ośrodkami, które tworzy dla dzieci z zespołem Downa, a jednocześnie nie widzą problemu w tym, że tylko z powodu wykrycia tego zespołu można to dziecko zabić – mówił Jarosław Sellin w rozmowie z Radiem Zet.
To już zaczyna być problem społeczny. Przemocy w sieci doświadcza nawet połowa dzieci w Polsce. Z badań przeprowadzonych przez Fundację Dzieci Niczyje wynika, że 40 proc. młodych ludzi w wieku 14–17 lat spotkało się w internecie z przejawami mowy nienawiści w formie obraźliwych komentarzy czy dyskusji na forach. W grupie wiekowej 16–17 lat odsetek ten wynosił 45 proc. Badanie pokazuje też, że osoby, które miały kontakt z przekazami pełnymi nienawiści w sieci, wykazywały większą skłonność do depresji lub zachowań lękowych. Dziś konflikty ze szkoły czy podwórka przenoszą się do rzeczywistości wirtualnej. Pod przykrywką anonimowości internetowa krytyka przybiera coraz drastyczniejsze formy. Nie tylko wśród dorosłych, ale też nastolatków.
O co chodzi? Otóż 20 października 2014 burmistrz Rzymu zarejestrował w stołecznym urzędzie stanu cywilnego dokumenty poświadczające zawarcie poza granicami Włoch związku małżeńskiego przez dziewiętnaście par tej samej płci. Krótko później jednak rozsądny prefekt stolicy przypomniał, że to sprzeczne z prawem i wycofał owe dokumenty. I właśnie jego decyzję (a także decyzje innych merów i prefektów miast) zaskarżyły organizacje homo-lobby. Kolejne sądy odrzucały ową skargę, aż wreszcie trafiła ona do Naczelnego Sądu Administracyjnego. I on także uznał, że we Włoszech obowiązuje normalność, a nie homoseksualne wymysły.
Gehenna tej rodziny zaczęła się w kwietniu, kiedy to dzieci zostały odebrane rodzicom. Mama trafiła do szpitala, tata nie radził sobie z gromadką dzieci. Zamiast rodzinie pomóc, urzędnicy zdecydowali o brutalnym jej rozdzieleniu. Dzieci umieszczono w dwóch domach dziecka, a najmłodszą dziewczynkę w rodzinie zastępczej. Powód? Bieda i złe warunki mieszkaniowe.
Zgoda, matki małych dzieci łatwo nie mają. Szczególnie przy pierwszym dziecku, kiedy wszystko jest jedną wielką niewiadomą. Potrzeba czasu, żeby móc na nowo się zorganizować i wejść w nową rolę. Do tego często kłopoty z karmieniem, kolki, szalejące hormony. Chwilami to człowiek chciałby wszystko rzucić i uciec na koniec świata. Tylko jak tu uciekać, skoro sił totalnie brak. Dojście pod prysznic to jak niemalże wejście na Mount Everest.
To, jak urzędnicy postąpili z dziećmi państwa Olejarzy z podkarpackiego Pruchnika, woła o pomstę do nieba. Część dzieci w jednym domu dziecka, część w drugim, najmłodsze w rodzinie zastępczej, bez żadnego kontaktu ze starszym rodzeństwem. Wszyscy oddaleni od siebie o kilkadziesiąt kilometrów. Powód? Bieda. Nie przemoc, nie alkohol, tylko bieda, której przy odrobinie dobrej woli można przecież zaradzić. Są asystenci rodzinni, rodziny wspierające, inne formy pomocy. Czy trzeba od razu działać z grubej rury? Przecież zabranie dzieci problemu nie rozwiązuje, a generuje wiele kolejnych.