Usunęłam. Żałuję. Wyznania kobiet po aborcji - zdjęcie
01.11.15, 19:15

Usunęłam. Żałuję. Wyznania kobiet po aborcji

7

Krystyna, Honorata i Marzena – bohaterki książki Darii Luizy Głowackiej. Co łączy te obce sobie kobiety? Każda z nich ma inną historię, ale każda też od lat niesie brzemię aborcji. Bo tego nie można wymazać z psychiki. „Gumka terapeutyczna” tu nie ma racji bytu. Aborcję trzeba przepracować, pogodzić się z tym faktem i żyć dalej. Tyle że życie to, naznaczone zabiciem dziecka, łatwe nie jest. Bo aborcja zostawia piętno nie tylko na życiu matki, ale i całej rodziny.

Krystyna zaszła w nieplanową ciążę, kiedy miała już jedno dziecko. Do tego choroba nerek. Wybór wydawał się w zasadzie oczywisty, choć łatwy nie był: „praktycznie w ostatniej chwili zdecydowałam się wykonać zabieg. To był już drugi miesiąc. Nie było tak, że podjęłam decyzję i koniec. To była bardzo trudna decyzja. Bardzo przykra, ale… niestety, tak musiało być…”. Decyzja ta odbiła się na relacjach z mężem. Sama wychowywała córkę, przyznaje, że była nadopiekuńczą matką. I choć opieka nad dzieckiem pochłaniała Krystynę całkowicie, wracała do aborcji: „I tak sobie czasem myślałam, ze może gdybym urodziła, nic by się nie stało”.

Honorata chciałaby o wszystkim zapomnieć. Zaszła w ciążę jako 16-latka. Ojciec dziecka o dziecku nie wiedział. Rodzice nakłaniali ją do aborcji. Ona nie protestowała, bo chciała skończyć szkołę i „żyć jak typowa nastolatka, a nie młodociana matka bez perspektyw na przyszłość”. Była przekonana co do intencji rodziców, że są one podyktowane jedynie dobrem ich córki. Dziś już wie, że to była błędna decyzja: „Zapłaciłam wysoka cenę za błędy młodości. Chciałabym, żeby to się nigdy nie zdarzyło. Nie chodzi mi o samą aborcję, ale o fakt, że za wcześnie chciałam być dorosła. I to było konsekwencją tego” – opowiada po latach. Cena aborcji w przypadku Honoraty była ogromna – mimo wielu lat starań i leczenia nie udało się jej ponownie zajść w ciążę. Z mężem adoptowali dziecko. Koszmar aborcji wracał. Po latach. W snach: „Wydawało mi się, że widzę dziewczynkę. Podświadomie czułam, że to córka. Miała ciemne włosy i była bardzo do mnie podobna. Stała i patrzyła na mnie smutnymi oczyma”. Nic nie mówiła. Tylko patrzyła. I to było takie przerażające”. Honorata przeszła terapię, wybaczyła i sobie, i rodzicom. „Jestem pogodzona z tym, co się stało, ale to jest częścią mojego życia. Nie mogę o tym zapomnieć, ani tym bardziej wymazać tego z pamięci. Tak się nie da. To niemożliwe. Mimo tego, że teraz mam swoją rodzinę, którą kocham, i dla której poświęcam się całym sercem”.

„Nie chciałam być samotną matką, a teraz jestem samotną prawie czterdziestoletnią kobietą. Myślę, że to cena, jaką zapłaciłam za mój egoizm (…) Myślę, ze spotkała mnie jakaś kara, chociaż wiem, że Bóg jest miłosierny” – mówi z kolei Marzena, trzecia bohaterka książki: „Usunęłam. Wyznania aborcjonistek”.  O ciąży dowiedziała się w trakcie rozwodu z mężem. Decyzja dla niej była oczywista – aborcja, Dziś nie daje jej to spokoju, choć w różny sposób próbuje zagłuszyć pojawiające się wyrzuty sumienia. Jest wolontariuszką, pomaga dzieciom sąsiadów. Bardzo intensywnie pracuje.

Autorka nie ocenia swoich rozmówczyń. Z taktem wysłuchuje ich historii. To wielkie bohaterstwo ze strony tych kobiet, że otworzyły się przed czytelnikami, że zaprosiły obcych ludzi do swojego naznaczonego aborcją życia. Na pewno nie było im łatwo. Niemniej mając na uwadze fakt, że tysiące kobiet mają doświadczenie aborcji, rozmowy te pozwalają zrozumieć zachowanie wielu innych kobiet, tych często z agresją reagujących na dzieci czy na kobiety w ciąży. A także są dowodem na to, że „syndrom poaborcyjny” to nie fikcja, tylko rzeczywistość, której faktycznie doświadczają kobiety po aborcji. Czasem zaraz po zabiegu, czasem wiele lat później.

Niewielka książeczka to nie tylko opowieści kobiet. Autorka włączyła do niej rozmowy z fachowcami, którzy na co dzień pomagają kobietom po aborcji. Lekarz ginekolog, psycholog i duszpasterz opowiadają o swoim doświadczeniu. Psycholog prof. Maria Ryś, prof. Bohdan Chazan i ks. dr Dominik Koperski naświetlają problem pewnych zachowań po aborcji typowych dla kobiet, które  z jakiegoś powodu jej dokonały.

Choć aborcja to grzech ciężki, Bóg nigdy nie przekreśla człowieka. „Kobieta, która dokonała aborcji, ma szansę na rozgrzeszenie, jeśli oczywiście spełnia warunki przystąpienia do sakramentu pokuty”. Spowiedź, przepracowanie aborcji, wybaczenie sobie i tym, którzy do aborcji nakłaniali daje oczyszczenie, pozwala dalej żyć. Czego przykładem świadectwa bohaterek książki Darii Luizy Głowackiej.

 

Daria Luiza Głowacka, „Usunęłam. Wyznania aborcjonistek”, Unitas, Siedlce 2015.

 

Małgorzata Terlikowska

Komentarze (7):

anonim2015.11.1 22:36
Jak sie otworza i zaluja to just subcio. A jak powiedza, ze nie zaluja, to wieszacie na nich psy, jak na p. Marii Czubaszek, ktora obsesyjnie redukujecie do macicy poaborcyjnej, tylko dlatego, ze nie zaluje, ze nie zostala marka.
anonim2015.11.2 9:54
Znam też kilka takich kobiet. Wszystkie jak by mogły cofnęły by czas i podjęły inną decyzję. Tylko jedna twierdzi że wszystko jest ok, ma już kilka aborcji na kącie i szczyci się tym, jest Niemką. Tylko że u niej też zauważam różne dziwne symptomy, np. nie znosi widoku matek z małymi dziećmi, omija też miejsca takie jak place zabaw itd. Nie ma w tej kobiecie żadnego ciepła, radości, jest oschła i zimna nawet wobec swojego męża. Czy to jest normalne, nie sądzę...
anonim2015.11.2 10:16
Dlaczego piszecie ze to"zabieg,,To nie zabieg tylko zabójstwo,straszne!niewinne dzieci poniosły smierć męczeńska z rak matek.To jest wielki grzech który pozostawia ranę w sercu przez całe życie.Jeśli człowiek nie zwróci sie całkowicie do Pana Boga to ta rana będzie ukryta i będzie bolec,a jeśli odda to Jezusowi przez Maryje i szczerze za to będzie żałować To Jezus Pan uleczy te ranę
anonim2015.11.2 18:15
@ Mniemanologia Nijak się mają te twoje aborcyjno propagandowe dane do rzeczywistości. Może obracasz się w środowisku które skupia ludzi dla których aborcja to faktycznie wyrwanie zęba więc się nie dziwię. Mam znajomego księdza który działa w organizacji pro live. Wiesz do kogo idą kobiety dla których aborcja okazała się czymś więcej niż wyrwanie zęba? Wiesz jak wiele ich przychodzi same po pomoc właśnie do kapłanów i psychologów? Gdzie podziewają się wtedy feministki i różne "bojowniczki o wolność kobiet"? Są pierwsze by pociągnąć kobietę do dzieciobójstwa a potem zostawiaj ją samą sobie, bez żadnego wsparci. Większość kobiet wbrew temu co piszesz ma sumienie, serce i duszę i posiada wciąż wbrew tak strasznemu postępkowi swoje człowieczeństwo, godność i wrażliwość. Robią to zwykle z przymusu, pod presją i w osamotnieniu a nie z zimnego wyrachowania i kalkulacji. W swoim życiu spotkałam tylko jedno indywidum które nic nie obeszło zabicie kikorga dzieci (pisałam o tym wcześniej) inne wciąż cierpią i nie mogą zapomnieć.
anonim2015.11.2 18:15
@ Mniemanologia Nijak się mają te twoje aborcyjno propagandowe dane do rzeczywistości. Może obracasz się w środowisku które skupia ludzi dla których aborcja to faktycznie wyrwanie zęba więc się nie dziwię. Mam znajomego księdza który działa w organizacji pro live. Wiesz do kogo idą kobiety dla których aborcja okazała się czymś więcej niż wyrwanie zęba? Wiesz jak wiele ich przychodzi same po pomoc właśnie do kapłanów i psychologów? Gdzie podziewają się wtedy feministki i różne "bojowniczki o wolność kobiet"? Są pierwsze by pociągnąć kobietę do dzieciobójstwa a potem zostawiaj ją samą sobie, bez żadnego wsparci. Większość kobiet wbrew temu co piszesz ma sumienie, serce i duszę i posiada wciąż wbrew tak strasznemu postępkowi swoje człowieczeństwo, godność i wrażliwość. Robią to zwykle z przymusu, pod presją i w osamotnieniu a nie z zimnego wyrachowania i kalkulacji. W swoim życiu spotkałam tylko jedno indywidum które nic nie obeszło zabicie kikorga dzieci (pisałam o tym wcześniej) inne wciąż cierpią i nie mogą zapomnieć.
anonim2015.11.3 8:59
@ Mniemanologia A kto te "statystyki" robi? Pani Środa, rzeźnia PP? Interesują mnie fakty kochana i dobro ludzi a nie wasze statystyki. Mówię o losie kobiet a ty o statystykach i propagandzie. Pytam, czy feministki zapewniają również opiekę psychologiczną dla kobiet dla których aborcja okazała się traumą czy wolicie udawac że problem nie istnieje?
anonim2015.11.3 13:48
@ Mniemanologia Widzę, że pod względem wychowania zatrzymałaś się na poziomie trolowo/gimbusiarskim. Znam strony na które dałaś namiary (manipulatorski bełkot i propaganda) i wierz mi dla kobiety z sąsiedztwa mającej problem nie mają one jakiejkolwiek wartości. Wolą w cztery oczy spotkać się z kimś kto im realnie pomoże, także w swerze duchowej ( tak, dla większości ludzi taka sfera istnieje). Myślisz że kobieta która czuje się źle z tego powodu że usunęła pójdzie po poradę do katów którzy zabili jej dziecko czy do kogoś kto da ulgę jej sumieniu i pozwoli pozbierać się po takiej zbrodni? Federa i PP dają rozgrzeszenie? Widzę, że to co pisałam jest dla ciebie kompletnie niezrozumiałe. Typowa "ścisłość" umysłu dla agresywnych aborcjonistek. Bez odzewu złotko. Szkoda czasu.