Rodzina
„Zbliża się ten cudowny, magiczny, wyjątkowy czas w roku, kiedy sytuacja kobiet gwałtowanie pogarsza się względem i tak lichej już normy” – tak zaczyna się tekst na jednym z portali feministycznych. Acha, myślę sobie, no tak, zaraz będzie o tym, ile to czasu kobieta będzie musiała spędzić w kuchni, pitrasząc wigilijne specjały, jakie porządki będzie robiła, ile okien umyje, podłóg wyfroteruje. Sama tkwiąca do świtu wśród garów, podczas gdy niedobry mężczyzna będzie sobie smacznie spał (wiadomo, w patriarchalnych związkach pan i władca nie ma żadnych obowiązków przecież, wszystko na barkach przemęczonych kobiet). Ale nie, to już stara śpiewka. To już się utrwaliło, zresztą panowie raźno ruszyli do kuchni, podbili niedostępne do tej pory królestwa kobiet, zdetronizowali je i sami gotują, podczas kiedy panie robią sobie np. manicure. Równouprawnienie wkroczyło do kuchni. Po co zresztą takie mocne słowa. We dwoje po prostu przyjemniej się gotuje. I tyle. Dobra kawa, ciepło i można prowadzi