Terlikowski: Minimalizacja szkód czy zapobieganie im. Jeszcze o dzielnym tacie!
Oto kilka, krótkich z konieczności, refleksji na temat zaczętej wczoraj rozmowy.
Kategoria
Sekcja: Lifestyle i obyczaje
Oto kilka, krótkich z konieczności, refleksji na temat zaczętej wczoraj rozmowy.
Polscy lekarze podejmujący pracę w Norwegii są zmuszani do udziału w aborcji – donosi „Nasz Dziennik”. Norweskie władze zwalczają prawo do sprzeciwu sumienia lekarzy rodzinnych.
Rzecznik Praw Obywatelski Adam Bodnar uznał za niezgodną z prawem uchwałę dającą wsparcie rodzinom z dziećmi. Rzecznikowi nie podoba się, że pomoc finansowa ma trafiać tylko do małżeństw.
Od jakiegoś czasu w mediach regularnie pojawiają się panowie ze Stowarzyszenia Dzielny Tata. I tam przekonują, że muszą walczyć o swoje dzieci, że czasem zmuszeni są je porywać, i że sądy są paskudne. I choć oczywiście nie sposób nie stwierdzić, że – być może – jakaś część z tych panów rzeczywiście jest skrzywdzona przez swoje byłe żony (czy częściej partnerki) odmową widywania się z dziećmi, to również nie sposób nie dostrzec, że model walki o swoje prawa, jaki proponują, jest szkodliwy dla dzieci. Porwanie, nawet jeśli dokonuje go ojciec, jest bowiem zawsze porwaniem, a model opieki naprzemiennej, to piekło zgotowane dziecku.
„Żłobki to mit” – obwieścił właśnie Instytut Ordo Iuris, który na ten temat przygotował specjalny raport. Wynika z niego, że tak lansowana przez państwo opieka żłobkowa dla najmłodszych dzieci wcale nie jest szczytem marzeń dla większości rodziców. Nie przeczę, że instytucje te są potrzebne, są rodzice, dla których jest to ogromna pomoc, tyle że nie może być ona konkurencją dla matek. A mam wrażenie, że przez ostatnie parę lat tak właśnie było. Żłobek jako miejsce przyjazne dla dziecka, w którym uczy się i rozwija, kontra dom i mama, którym na rozwoju własnego dziecka nie zależy, gdzie dziecko się wyłącznie uwstecznia. Dlatego trzeba było zrobić wszystko, żeby przekonać tę matkę, że jest niekompetentna, na niczym się nie zna, a jej metody wychowawcze mogą co najwyżej dziecku zaszkodzić niż rozwinąć. Czy takie podejście nie jest obraźliwe dla kobiet, które przecież chcą dobra swojego dziecka? Mam wrażenie, że tak. I bardzo przeciwko temu protestuję. Tak jak protestuję przeciwko mitom, ż
W sumie dla osób niewierzących Boże Narodzenie to musi być niezła katorga. Jak tu świętować coś, w co się absolutnie nie wierzy. Trzeba więc sobie zrobić święta śledzika i pieroga. Ewentualnie gwiazdki i choinki. Co kto woli. Mamy wolność. A skoro wszyscy świętują, to przecież nikt się wyłamywał nie będzie. Jak każe tradycja ulepią pierogi, zrobią barszcz z uszkami, wysprzątają dom na błysk i będą się frustrować, że tyle pracy, tyle zachodu, a jeszcze z rodziną trzeba się spotkać. Bo to jest chyba największy problem. Rodzina. Stąd coraz bardziej modne stają się świąteczne wyjazdy. Byle dalej od najbliższych, byle ich nie oglądać, byle z nimi nie rozmawiać. Bo też co robić w święta. Sklepy pozamykane, baseny także. Można wpaść do kościoła, tylko po co, skoro od zawsze z nim nie po drodze, a księża – wiadomo – kłamią i polityką się zajmują.
- Nie znamy pełnego raportu dotyczącego programu in vitro w Polsce. Według mnie specjalnie nie jest on publikowany, żeby można było wyciągać jakieś piarowskie, reklamowe osiągnięcia, a chować w cieniu te konsekwencje, które z realizacji tego programu za kilkaset milionów złotych wynikały – mówi portalowi Fronda.pl europoseł PiS Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia.
Gdyby programem 500 plus czy jakimś podobnym rządząca partia postanowiła objąć i wesprzeć tęczowe rodziny, transrodziny czy jeszcze inne dziwactwa, dzień po dniu czytalibyśmy teksty wychwalające w niebogłosy rozsądek, odwagę i postęp. Skoro jednak rządząca partia postanowiła przygotować i wdrożyć program prorodzinny, wilki ruszyły do akcji. Stąd zalew tekstów ze wszystkimi możliwymi wyliczeniami, ile straci pani Zosia, a ile pani Marysia. A pan Kazik to już w ogóle się na nic nie załapie. I że to skandal, bo co z najbiedniejszymi. A w ogóle to teraz dopiero będzie przyrost naturalny wprost proporcjonalny do litrów wypijanych flaszek. Patologia będzie się rozmnażać jak króliki, sodoma i gomora w biały dzień. Normalnie w głowie się nie mieści. Śmiem przypuszczać, że nawet gdyby PiS przygotował najdoskonalszy program prorodzinny i tak ton, w jakim dziennikarze z Czerskiej by o nim pisali, nic a nic by się nie zmienił.
- Model polityki rodzinnej funkcjonujący w Polsce wymaga przebudowy – taki wniosek przedstawia raport Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.
– Polityka pojmująca dzietność będzie albo jako element NPZ, albo odrębny projekt polityki zdrowotnej – mówi wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas dla DGP.
Fronda.pLMinister Edukacji Narodowej Anna Zalewska powiedziała, że "nie wpuści seksedukatorów do szkół". Czy to dobry sygnał?
„Tata sobie podśpiewywał, ale szybko przestał, bo na szosie było mnóstwo samochodów. W ogóle nie można było jechać. Potem tata przegapił światła, przy których miał skręcić, ale powiedział, że nic nie szkodzi, odnajdzie drogę przy następnym skrzyżowaniu. Ale przy następnym skrzyżowaniu były jakieś roboty drogowe o i postawiono tablicę z napisem; Objazd. No i zabłądziliśmy. Tata krzyczał na mamę, że źle czyta wskazówki zapisane na kartce, i pytał o drogę masę ludzi, którzy nie wiedzieli”. To fragment Mikołajka. Kto czytał, wie, że w osobie taty Mikołajka autorzy skumulowali wszystkie możliwe negatywne cechy. Jak się bierze za zakładanie lampek choinkowych, to katastrofa gotowa. Permanentnie gubi drogę. Gryzie dentystę w rękę. Kiedy idzie na zakupy, wraca z pustą torbą, umazany rozdeptanymi pomidorami. Nawet kredka stanowi dla niego śmiertelne zagrożenie, bo tylko tata Mikołajka jest w stanie na niej stanąć i runąć jak długi. Nie można mu powierzać żadnych napraw, bo z góry wiadomo, że i
- Być może dzieje się tak w związku z większą częstotliwością procedur in vitro – w trakcie których częściej powstają dzieci chore i częściej dochodzi do tzw. aborcji - podkreślił prof. Bogdan Chazan w Telewizji Trwam, odnosząc się do alarmujących danych, które wskazują, że liczba "legalnie" wykonywanych aborcji w Polsce bardzo się zwiększyła.
- Żyjemy w diabelskim świecie. Szatan jest coraz mocniejszy, wierzę, że koniec jest blisko. Tak mówi mi biblia, tak mówi mi świat. Zanim nadejdzie koniec i diabeł przybędzie na ziemię, muszą zdarzyć się trzy rzeczy: legalizacja homoseksualizmu, aborcji i pedofilii. Kto w latach 50. i 60. sądził, że dwie pierwsze zostaną gdziekolwiek dozwolone? - powiedział w przededniu pojedynku z Kliczką Fury. A po pojedynku nie tylko podziękował Jezusowi, ale też zaśpiewał piosenkę swojej żonie. Jednym słowem zachował się jak wojownik, który nie obawia się mówić prawdę. I choć można czepiać się słówek (bo sprzeciw budzi nie tyle legalizacja homoseksualizmu, ile jego promocja i niszczenie instytucji rodziny poprzez wprowadzanie do prawa instytucji „małżeństwa homoseksualnego”) to trudno odmówić słuszności powyższym zdaniu.
Karolina Zaremba, portal Fronda.pl: Polscy homoseksualiści chcą walczyć o wprowadzenie związków partnerskich przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. W lipcu trybunał w Strasburgu nakazał Włochom uznanie związków tej samej płci. Na podobną decyzję liczą polscy geje i lesbijki. Jednocześnie słyszymy o tym, że Polska i Węgry poinformowały już Unię Europejską, że nie zgodzą się na takie rozwiązanie. Jak można skomentować zachowanie Unii Europejskiej? Czy Polska i Węgry mogą stać się takim bastionem obrony normalności i rodziny?