Kościół
Wraz z odejściem do Pana Prymasa Glempa kończy się wielki i ważny czas posługi wielkich prymasów. On sam, choć nigdy nie aspirował do takiej roli, i wyraźnie nie najlepiej się z nią czuł, był przecież następcą Prymasów Hlonda i Wyszyńskiego, czyli ludzi, którzy swoją osobowością i charyzmą nie tylko naznaczyli Kościół, ale i tworzyli naród na zgliszczach, jakie zafundowali nam Sowieci i Niemcy. Prymas Glemp, choć ostrożniej, z wyraźnym lękiem, i czasem mocno krytykowany, szedł ich śladem. I na swój sposób bardzo mocno naznaczył historię Kościoła. Po nim, za sprawą decyzji Ojca Świętego oraz reform posoborowych, czas prymasów się skończył. Kardynał Glemp stał na granicy. Był ostatnim reprezentantem tamtego modelu i kimś, kto tworzył nowy.