Fronda.pl: Jak ocenia Pani, jako historyk, posługę ks. prymasa Glempa?


Ewa Czaczkowska (Areopag21.pl, "Rzeczpospolita"): Kard. Józef Glemp ma już na pewno swoje miejsce w historii Kościoła w Polsce. Jako historyk myślę, że przez historyków prymas wspominany będzie z trzech głównych powodów. Po pierwsze, jako ten, kto był prymasem w okresie stanu wojennego oraz Okrągłego Stołu. U podstaw wszystkich działań prymasa w tym okresie leżało niedopuszczenie do bratobójczej walki Polaków, w czym w stu procentach był kontynuatorem linii kard. Stefana Wyszyńskiego. Po drugie, prymas wsparł wejście Polski do Unii Europejskiej. W dużej mierze jego dziełem było to, iż takie stanowisko zajął też episkopat Polski. Po trzecie, prymasostwo kard. Glempa będzie zapamiętane dlatego, że po 1989 roku doszło na nowo do określenia prawno-publicznej pozycji Kościoła w Polsce (ustawa o stosunku państwa do Kościoła, konkordat, konstytucja).

 

Kard. Glemp był prymasem przełomu, nie tylko w sensie politycznej historii Polski i związanej z tym sytuacji Kościoła. W 1981 roku zaczynał swoją posługę ze specjalnymi uprawnieniami Stolicy Apostolskiej, takimi, jakie po wojnie mieli jego poprzednicy, a które dawały mu szerokie uprawnienia. Zakończył prymasostwo z niewielkimi, honorowymi uprawnieniami, w czym stał się podobny do prymasów w innych Kościołach lokalnych. Będzie też na pewno zapisany w historii Kościoła w Polsce jako ten, który zdecydował i rozpoczął budowę Świątyni Opatrzności Bożej.

 

Prywatnie zaś zapamiętam prymasa Józefa Glempa jako osobę bardzo skromną, pokorną i życzliwą innym. Bardzo bezpośrednią w kontaktach z innymi, z dużym dystansie do siebie. Po prostu Człowieka, który starał się najlepiej jak umiał wypełnić zadanie, jakie postawił przed nim Bóg.

 

Not. Aleksander Majewski