Dlaczego znany duszpasterz ocenia w ten sposób posługę prymasa? - Głównie dlatego, że wiązano z nim bardzo duże nadzieje. Oczywiście zrobił dużo dobrego – między innymi to, że w Warszawie działał przy kościele św. Marcina komitet pomocy internowanym i uwięzionym - tłumaczy ks. Isakowicz-Zaleski.
Dodaje jednak, że postawa kard. Glempa wobec komunistycznych władz, "mówiąc najłagodniej, była chwiejna". - Również jego osobisty stosunek do działaczy Solidarności, do kapelanów, a w tym szczególnie do błogosławionego obecnie ks. Jerzego Popiełuszki pokazywał, że w relacjach państwo–Kościół nie był tak radykalny i zdecydowany jak np. zmarły niedawno arcybiskup Ignacy Tokarczuk czy wspomniany przeze mnie Wyszyński - mówi ks. Isakowicz-Zaleski.
Na pytanie, czy duszpasterz Ormian pamięta ważne przemówienia kard. Glempa, ksiądz od razu wskazuje dokładny moment. - W roku 2000 wygłosił swoje, moim zdaniem najlepsze, przemówienie na Placu Teatralnym z okazji roku jubileuszowego w którym powiedział, że przeprasza za swój stosunek do księdza Jerzego Popiełuszki. Pozytywne w tym jest to, że miał później tą refleksję - mówi ks. Isakowicz Zaleski.
- Dużo wtedy o nim mówiło jego przemówienie, które w telewizji było transmitowane na przemian z wystąpieniem gen. Jaruzelskiego. 13 grudnia 1982 r. mówił: "Sprzeciwienie się postanowieniom władzy w stanie wojennym może wywołać gwałtowne wymuszenie posłuszeństwa, aż do rozlewu krwi włącznie, ponieważ władza dysponuje siłą zbrojną. Możemy się oburzać, protestować o naruszenie praw obywatelskich, praw człowieka - jednak władza w stanie wojennym nie jest władzą dialogu" - dodaje.
Zdaniem księdza to przemówienie nie obciąża jednak kard. Glempa, bo "wtedy władza tym manipulowała". - On powinien zająć wtedy radykalne stanowisko – a nie zajął go. Miał widocznie swoje powody. Chyba miał cały czas w oczach powstanie warszawskie, które przeżył. Jednoznacznie uważał, ze wszelki opór wobec władzy przyniesie tylko rozlew krwi. Natomiast rzeczywiście było tak, że te wypowiedzi kard. Glempa były wykorzystywane przez władzę komunistyczną. Ja wtedy byłem młodym księdzem i muszę powiedzieć, że miałem ogromne wątpliwości co do zachowania kardynała. Chociażby to, że w grudniu 1981 r. wysłano komunikat Episkopatu, a później Glemp domagał się wycofania tego komunikatu. Pamiętam, że jako młody ksiądz jeździłem od parafii do parafii i musiałem wycofywać ten komunikat na polecenie Kurii. To były takie sytuacje bardzo chwiejne. Widać było, że Glemp był niezdecydowany jak należy postępować - mówi ks. Isakowicz Zaleski.
Cała rozmowa Amelii Panuszko z ks. Isakowiczem-Zaleskim jest dostępna na portalu tygodnika "Wprost"
AM
