Statek Orion zakończył swoją dziewięciodniową podróż wodowaniem na Oceanie Spokojnym, u wybrzeży Kalifornii, w pobliżu San Diego. Operacja przebiegła zgodnie z planem, a kontrola misji nie odnotowała żadnych poważnych zakłóceń.
Podczas transmisji na żywo komentatorzy nie kryli emocji. Jak podkreślono, było to „perfekcyjne lądowanie”, które symbolicznie zamknęło nowy rozdział w historii badań kosmicznych. W jednej z relacji padły słowa: „Od stron Juliusza Verne’a po współczesną misję na Księżyc – to moment, który pokazuje, jak daleko zaszła ludzka wyobraźnia i technologia”.
Kapsuła Orion, nazwana „Integrity” („Uczciwość”), przebyła w kosmosie ponad dziewięć dni, pokonując dystans przekraczający milion kilometrów.
Dowódca misji, Reid Wiseman, potwierdził po wodowaniu, że wszyscy członkowie załogi są w dobrej kondycji. W skład zespołu weszli również pilot Victor Glover, specjalistka misji Christina Koch oraz astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej Canadian Space Agency, Jeremy Hansen.
Po lądowaniu pojawił się jednak moment napięcia – przez kilkanaście minut utracono łączność z kapsułą. Opóźniło to rozpoczęcie procedury ewakuacyjnej. Ostatecznie sytuację opanowano, a astronauci zostali bezpiecznie przetransportowani śmigłowcami na okręt ratunkowy.
Sukces misji wywołał ogromne poruszenie wśród przedstawicieli NASA. Administrator agencji, Jared Isaacman, nie krył wzruszenia:
„Nie mogę uwierzyć w to, co właśnie zobaczyłem. Czekałem prawie całe życie, żeby to zobaczyć”.
W dalszej wypowiedzi podkreślił skalę wysiłku, jaki doprowadził do tego momentu:
„Nie mógłbym być bardziej dumny z całej załogi, lat wysiłku, zarwanych nocy i pracy ludzi z całego kraju, która doprowadziła nas do tego niesamowitego osiągnięcia”.
Isaacman nazwał uczestników misji „ambasadorami ludzkości w drodze do gwiazd” i zwrócił uwagę na międzynarodowy charakter programu Artemis, w który zaangażowane są m.in. europejskie instytucje kosmiczne.
Do wydarzenia odniósł się także prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. W opublikowanym wpisie podkreślił znaczenie sukcesu:
„Cała podróż była spektakularna, lądowanie idealne, a jako prezydent Stanów Zjednoczonych jestem niesamowicie dumny!”.
Zapowiedział również ambitne cele na przyszłość:
„Zrobimy to jeszcze raz, a potem – następny przystanek: Mars!”.
Misja Artemis II przyniosła szereg przełomowych osiągnięć. Był to najdalszy załogowy lot w historii – statek oddalił się od Ziemi na ponad 406 tysięcy kilometrów. Łączny dystans przebytej trasy przekroczył 1,1 miliona kilometrów.
Załoga zapisała się także w historii pod względem reprezentacji:
- Christina Koch została pierwszą kobietą w misji załogowej w okolice Księżyca,
- Victor Glover – pierwszym Afroamerykaninem w takiej wyprawie,
- Jeremy Hansen – pierwszym Kanadyjczykiem, który dotarł tak daleko w przestrzeń kosmiczną.
Astronauci okrążyli Księżyc, obserwując również jego niewidoczną z Ziemi stronę – doświadczenie, które przez dekady pozostawało udziałem jedynie nielicznych uczestników programu Apollo.
Ostatni raz ludzie znajdowali się w pobliżu Księżyca w 1972 roku, podczas misji Apollo 17. Od tamtej pory eksploracja tego obszaru ograniczała się wyłącznie do misji bezzałogowych.
Artemis II stanowi więc nie tylko technologiczny sukces, ale również symboliczny powrót do ambitnej wizji eksploracji kosmosu. Jest to także bezpośrednia kontynuacja misji Artemis I, która w 2022 roku przetestowała systemy Oriona bez udziału załogi.
Choć pierwotnie zakładano szybki powrót człowieka na powierzchnię Księżyca w ramach kolejnych etapów programu, obecne plany przewidują dalsze testy i przygotowania. Artemis II pełni rolę kluczowej próby generalnej przed przyszłymi misjami.
Eksperci podkreślają, że sukces tej wyprawy otwiera drogę nie tylko do ponownego lądowania na Księżycu, ale także do dalszych celów – w tym załogowych misji na Marsa.
Jak zauważono podczas transmisji NASA: „To nie jest koniec drogi. To dopiero początek nowej ery”.
