Babiarz: Dlaczego nie pójdę na Marsz Niepodległości
Marta Brzezińska: Wywiesi Pan 11 listopada biało-czerwoną flagę?
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
Marta Brzezińska: Wywiesi Pan 11 listopada biało-czerwoną flagę?
Artur Żmijewski – autor wywiadów (mocnych, bo wiele mówiących o kondycji współczesnej sztuki) z czołowymi polskimi artystami, blisko związany z „Krytyką Polityczną” najwyraźniej uznał, że sztuka zaangażowana czy szerzej współczesna jest treściowo pusta. I dlatego sięga po coś, co ma ją napełnić treścią. Nie rozumie jednak, że sacrum ma sens tylko w strefie wiary.
Morano, były członek amerykańskiej senackiej komisji ds. środowiska, związany z Climate Depot zauważa, że sugestie naukowców o gwałtownym ociepleniu się klimatu, wskutek działalności człowieka nie są prawdziwe.
- Bardzo ceniłem otwartość „Uważam Rze”. Mam taką formułę, taki styl pisania, w tym tygodniku, że dosyć ostro krytykuję postacie zarówno z prawej jak i z lewej strony sceny politycznej i starałem się na nikim nie zostawiać suchej nitki. Do tej pory spotykało się to z akceptacją i zadowoleniem redakcji „Uważam Rze”. Mogłem swobodnie wyrażać opinię o każdej ze stron, a szczególnie stronie rządzącej, bo to ona powinna podlegać szczególnej krytyce prasowej, której w Polsce odczuwam niedosyt. Co będzie dalej z moją współpracą? Zobaczymy - mówi Świetlik.
- Na koniec chciałem w imieniu swoim i całego Behemoth serdecznie podziękować rektorom uniwersytetów (do których należały niektóre z klubów, w których graliśmy), którzy pokazali wielką klasę nie uginając się pod naciskami grup religijnych tak usilnie starających się odwołać nasze koncerty. Cudownie jest widzieć jak inteligencja i logika wygrywa z zabobonem i fanatyzmem. Chwała wolności! - napisał Darski na stronie internetowej zespołu.
- Fenomenem „Uważam Rze” było to, że duża grupa mogła traktować to miejsce jak własne. Chcę ocalić dobre wspomnienia o istnieniu forum pisania o kulturze bez wikłania się w jakieś układy. Teraz zaczyna się jakaś mętna sytuacja z tygodnikiem i moje pisanie mogłoby być odbierane jako element tej niejasnej gry. Ten tygodnik był unikatowy, tworzony przez grupę ludzi, którzy mogli wypowiadać się o świecie w sposób swobodny i nieskrępowany. Postanowiłem przerwać współpracę, bo nie uważam już tego miejsca za własne – dodaje Horubała.
Spór między Zbigniewem Ziobrą a Jarosławem Kaczyńskim nie ma podstaw ideowych. Nie jest tak, że po jednej stronie jest bardziej konserwatywny i katolicki Ziobro, a po drugiej ostrożniejszy w tych sprawach Jarosław Kaczyński. Nie jest też na odwrót. Zwyczajnie po jednej stronie jest lider partii, który ma jakiś zaskakujący dar zrażania do siebie swoich współpracowników (co pokazują kolejne odejścia), a po drugiej młodszy wilczek, który głodny jest kariery i ma dość ulegania silniejszemu w stadzie. Dlaczego teraz? Bo Ziobro musiał mieć świadomość (jeśli do mnie dochodziły takie głosy, to i on musiał się spodziewać), że nadejdzie dla niego trudny czas obrabiania, a może i spychania na margines. I to zarówno jego samego, jak i jego ludzi. W takiej sytuacji postanowił zawalczyć, licząc się z tym, że może zostać wypchnięty z partii wraz ze swoimi ludźmi.
- Cierpią z powodu Jego braku, poszukując tego, co prawdziwe i dobre, wewnętrznie są na drodze ku Niemu. Są „pielgrzymami prawdy, pielgrzymami pokoju”. Zadają pytania zarówno jednej, jak i drugiej stronie. Odbierają walczącym ateistom ich fałszywą pewność, z jaką uznają się za wiedzących, że Bóg nie istnieje, i zachęcają ich, by nie byli ludźmi polemizującymi, ale by stawali się tymi, którzy poszukują, którzy nie tracą nadziei, że prawda istnieje i że możemy i powinniśmy czynnie nią żyć. Zwracają się jednak również do wyznawców religii, aby nie traktowali Boga jak własność, która do nich należy do tego stopnia, że mogą czuć się upoważnieni do przemocy wobec innych. Te osoby szukają prawdy, szukają prawdziwego Boga, którego obraz nierzadko jest ukryty z powodu sposobu, w jaki religie częstokroć są praktykowane. To, że oni nie są w stanie odnaleźć Boga zależy również od wierzących, którzy mają zredukowany albo wypaczony obraz Boga. W ten sposób ich walka wewnętrzna i ich dociekliwość są
Niemieccy anarchiści i lewacy cieszą się złą sławą i bardzo często uczestniczą w ulicznych rozruchach. W lutym tego roku ponad 3 tys. zjechało do Drezna, by zablokować marsz neonazistów. Skończyło się na tym, że obrzucono policjantów kamieniami i butelkami, demolowano sklepy i samochody. 82 funkcjonariuszy zostało rannych. W zeszłym roku sprowokowali z kolei walki z policją w Berlinie i Hamburgu - pobili blisko 100 funkcjonariuszy. „Rzeczpospolita” do zamknięcia numeru nie dostała odpowiedzi jak policja zamierza się przygotować na ewentualność zamieszek. ABW zapewnia jednak, że sprawą się interesuje. Ale "ze względu na ograniczenia natury prawnej" – jak mówi płk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska – nie może zdradzić szczegółów.
„Rzeczpospolita”, niezależnie, czy w debacie toczonej na tradycyjnych kolumnach, w Internecie czy na tabletach i w telefonach, będzie wierna konserwatywno-liberalnym ideałom. Pewnie pozostaniemy w tym trochę osamotnieni. Ale z pełnym przekonaniem idziemy pod prąd głównego nurtu lewicujących dziś mediów. Tak rozumiemy nasze logo i tytuł gazety- pisze Wróblewski.
- Nie potrafię do końca określić, które media są dziś platformerskie, które lewicowe czy salonowe. Te trzy grupy łączy jednak jedno: „antypisizm”. Wielu jednak dziennikarzy zaklasyfikowanych jako bardzo pisowskich ma duży dystans do tej formacji. Oni po prostu nie są w obozie politycznej poprawności. A temu obozowi chodzi o to, aby już niczego poza nim nie było. To jest jak mainstream kontra reszta świata. Reszcie trzeba odebrać głos. „Rzeczpospolita” będzie teraz przechodzić na taką stronę. Oczywiście przy zachowaniu pewnych dekoracyjnych ról, jak pozostawienie kilku publicystów.
Mimo że - jak niedawno podały media - prezes TVP Juliusz Braun zaczął najwyraźniej mięknąć pod naporem maili od zwolenników Nergala, sam muzyk i jego znajomi zdają się sugerować, że jego przygoda z „The Voice of Poland” zakończy się wraz z obecną edycją programu. - Mimo że po stronie Adama opowiedziały się tysiące ludzi, które chciałaby zobaczyć go w kolejnej edycji show, to on sam nie zamierza walczyć z telewizją. Jest tym zmęczony - zdradziła gazecie „Fakt” osoba z otoczenia Darskiego. Wypowiedź ta potwierdza to, o czym Nergal mówił parę dni temu w rozmowie z RMF FM: „Znowu ta sama reakcja, z którą nie mogę sobie dać rady, że jestem postrzegany jako kompletny barbarzyńca. A przecież tak nie jest”.
Dzisiaj zdarzyła się rzecz nieładna. Demonstracyjnie przedstawiono straty spółki Presspublica i połączono to z informacjami o odwołaniu Pawła Lisickiego i zrobiono tak aby powstało wrażenie jakby miało to związek z odwołaniem Pawła Lisickiego. W ten sposób wywołano wrażenie, jakby istniał jakiś związek między tymi wydarzeniami. A przecież wiadomo, że straty są dzisiaj problemem większości mediów. Bardzo osłabiony jest rynek reklam i spadają nakłady prasy papaierowej. Jestem przekonany, że gdyby nie praca Pawła Lisickiego to straty Presspubliki byłyby o wiele wyższe.
Decyzja o odwołaniu Pawła Lisickiego z funkcji redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i zapowiedziane już odejście z funkcji naczelnego tygodnika „Uważam Rze” - symbolicznie kończą okres względnego otwarcia polskiego rynku mainstreamowych mediów. Nie ma już telewizji, nie ma dzienników, nie ma świeckich tygodników. Tomasz Wróblewski nie jest oczywiście najgorszym z możliwych następców Pawła Liciskiego. Jako naczelny „Newsweeka” dopuszczał na jego łamy różne opcje. Nie zmienia to jednak faktu, że wchodzi do „Rzeczpospolitej” w konkretnym momencie, w konkretnej potrzebie i w zastępstwie konkretnego człowieka. Nie daje to wielkich nadziei na możliwość kontynuacji dotychczasowej, czy nawet lekko złagodzonej linii redakcyjnej. Ale chciałbym się mylić.
- Wydaje mi się, że Grzegorz Hajdarowicz został wybrany na nabywcę „Rzeczpospolitej”, aby uspokoić jej linię redakcyjną, która była raczej mocno opozycyjna do rządów PO. Dlatego też nastąpiło zwolnienie z funkcji redaktora naczelnego Pawła Lisickiego, konserwatysty i liberała gospodarczego.