Publicyści "Rzeczpospolitej" do Hajdarowicza
List otwarty do Pana Grzegorza Hajdarowicza,
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
List otwarty do Pana Grzegorza Hajdarowicza,
- Porażka w zbieraniu podpisów i słaby wynik wyborczy zmuszają nas do opracowania porządnego planu akcji na najbliższe trzy lata. Muszę otwarcie przyznać, że wybory każą nam definitywnie się pożegnać się z nadzieją – sformułowaną przeze mnie po powołaniu Prawicy Rzeczypospolitej – że po czasie bezwarunkowego poparcia opinii katolickiej dla PiS przyjedzie czas warunkowej współpracy. Niestety, doświadczenie pokazuje, że PiS-owi można się podporządkować (co z radością albo z oporami zrobiło wiele środowisk prawicowych i katolickich) albo można się z PiS-em konfrontować, jednak partnerska współpraca z partią Jarosława Kaczyńskiego nie jest możliwa. Po wielu próbach porozumienia (również po tej ostatniej) czas to spokojnie stwierdzić.
- Kiedyś pytałem prokuratora Witkowskiego czy nie boi się o swoje życie. Odpowiedział mi, że nie bo gdyby jemu się coś stało to reflektory byłyby na niego skierowane. Znacznie skuteczniejszą metodą jest odebranie wiarygodności. Jeżeli nie można podważyć faktów, to zawsze można podważyć wiarygodność osoby, która je zebrała i to jest skuteczniejsze. Wystarczy zrobić z Witkowskiego wariata, ze mnie przestępcę, a z Cenckiewicza oszołoma – to jest skuteczniejsze, bo wtedy pies z kulawa nogą nie pochyli się nad sprawą. Gdy ukazała się moja nowa książka do mojego wydawcy dotarli ludzie, którzy powiedzieli: ty się chłopie zastanów komu wydajesz książkę - mówił Sumliński podczas promocji książki "W mocy bezprawia".
Czasami krytyka środowisk katolickich jest potrzebna i uzasadniona. Widząc idący orszak ateistów domagających się desekralizacji państwa, krzyczących o wyrzuceniu Chrystusa ze sfery publicznej ogarnia nas lęk i wściekłość. Dajemy jej upust w postaci emocjonalnie obraźliwych dla człowieka epitetów (częsty objaw niektórych publicystów). Inni natomiast chowają się za wysublimowaną retoryką inteligentnych analiz z których nie wynika nic praktycznego oprócz pokazania światu, że włada się niezłym warsztatem intelektualnym. Mała część społeczeństwa uważa jednak, że jedyną przeciwwagą dla tego typu działań społecznych jest formacja duchowa, powrót do źródeł, czyli ewangelizacja.
Na swoim profilu na popularnym portalu społecznościowym Facebook aktywnie udziela się poseł Ireneusz Raś. Ostatnio umieścił na swojej tablicy satyryczne zdjęcie Antoniego Macierewicza i Jarosława Kaczyńskiego z podpisem: „Antek, mówiłem ci, że jak się zamienimy lekarstwami, to będą jaja”.
W czasie kampanii wyborczej mieliśmy prawdziwy karnawał sondażowej manipulacji. Za pomocą owych badań społecznych wmawia się nam także w co wierzyć, co jest modne, a co wsteczne. Grzegorz Górny pisze o owym sondażowym terrorze i radzi jak się przed nim bronić.
Z najnowszych badań wynika, że PO otrzymałoby teraz 38 proc. głosów, PiS - 28,6 proc., Ruch Palikota - 12,5 proc., a PSL - 5,6 proc.. Do Sejmu nie dostałoby się SLD z wynikiem 4,5 proc., Nowa Prawica z poparciem 2,4 proc., PJN, które dostałoby 1,4 proc. i Prawica RP, na którą zagłosowałoby 0,8 proc. wyborców. Badanie zostało przeprowadzone 14 października.
Palikot powiedział "Super Expresowi": "(...) to szkodliwa i skandaliczna wypowiedź Tymochowicza. Nie powinna mieć miejsca. I mam nadzieję, że już się nie powtórzy. Nie chcemy jak PiS czy Niesiołowski dzielić obywateli na lepszych i gorszych. To fatalny język i myślenie. Mogę uważać, że wyborcy PiS popełnili błąd, wierząc Kaczyńskiemu. Ale nie mam prawa uważać ich za debilnych! Jestem zresztą przekonany, że spora ich grupa będzie głosowała za cztery lata na Ruch Palikota. Nie ze względów światopoglądowych, ale socjalnych".
Według informacji „DGP” rozmowy z potencjalnymi kupującymi – amerykańskim koncernem Time Warner oraz francuskim Vivendi – zbliżają się do końca. – Właściciele chcą sfinalizować wszystko do końca października – mówi nasz rozmówca zbliżony do transakcji.
„Wiarygodność dla mnie straciła „Gazeta Wyborcza” na przykładzie Palikota, a TVN24 na braku symetrii między pokazywaniem PO a PiS. Szczególnie dotyczy to ostatniego tygodnia i TVN24, gdzie Tusk był pokazywany z najlepszej strony, a Kaczyńskiemu wytykano każdą wpadkę. Testem dla mediów będzie teraz stosunek do sposobu pokazania podziału władz, który widać w praktyce Tuska”- mówi prof. Jadwiga Staniszkis portalowi Onet.pl
- Naszym celem jest monitoring i alarmowanie opinii publicznej względem działań palikociarni, wysuwanych przez to środowisko idei, a szczególnie projektów ustaw. Będziemy stanowczo reagować na każdą inicjatywę tak samego Janusza Palikota, jak i wspierających go ludzi, wymierzoną w Boga, Kościół, chrześcijaństwo i tradycję - uważa zarząd ROP w skład, którego weszli: prof. Adam Wielomski (przewodniczący), prof. Tomasz Tulejski (wiceprzewodniczący), mec. Ludwik Skurzak (wiceprzewodniczący), prof. Ryszard Polak, dr Paweł Bała (sekretarz).
Jedną z pierwszych powyborczych deklaracji Janusza Palikota była zapowiedź zdjęcia krzyża z sejmowej sali obrad.
„Lewicowa młodzież zbiera się w mateczniku finansjery, na Wall Street, i żąda wyższych podatków dla spasionych bankierów i burżujów we frakach. A prawicowi politycy robią, co do nich należy, to znaczy pomstują na smarkatych lewaków. Na przykład Newt Gingrich nazywa demonstrantów durnymi produktami ubocznymi kiepskiego systemu edukacji. Zaprawdę godne to i sprawiedliwie, słuszne i zbawienne, że lewica jest lewicą i walczy o równość. A prawica jest prawicą i walczy o wolność. Z tego podziału ról rodzi się rywalizacja idei, której zawdzięczamy mnóstwo dobrych rzeczy, które niegdyś nazywaliśmy postępem, zanim jeszcze to słowo wyszło z mody”- pisze Maziarski. Nie dodaje jednak przy tym, że te lewackie bajdurzenie w imię równości doprowadziło do legalizacji aborcji czy eutanazji i dało podstawę do „marszu przez instytucje” radykalnych neobolszewików, którzy o żadną wolność nigdy nie walczyli. No chyba, że o wolność do prześladowania innowierców. Mogę zrozumieć o co chodzi Maziarskiemu jednak
Instytut ma też pomagać osobom, które walczą przed sądami w takich sprawach.
Czemu Kaczyński chce się dobrać do skóry Ziobrze i Kurskiemu? - pyta tygodnik i zastanawia się dlaczego może paść na Ziobre skoro nie miał nic wspólnego z kampanią wyborczą. Jednak odpowiedzialni za kampanię politycy Adam Hofman i Tomasz Poręba są związani z Adamem Lipińskim, który walczy o wpływy z Ziobrą. Na dodatek wielu polityków PiS ma za złe Ziobrze i Kurskiemu, że w tajemnicy przed sztabem objeżdżali Polskę, promując własnych ludzi startujących z list PiS. Dowodzi to, że Ziobro i jego ludzie starali się tak wpłynąć na wyniki PiS, aby po wyborach mieć jak najsilniejszą frakcję w klubie, aby przy nadarzającej się okazji poprowadzić natarcie na prezesa?