Terlikowski: „Kobiety domowe”, czyli zapewne nieświadoma pogarda dla wyborów kobiet
A na poważnie to najbardziej rozbawił i zmartwił mnie właśnie wpis Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz. Rozbawił, bo pani minister broni podmiotowości mojej żony i uznaje jej prawo do takiego wyboru, a nawet deklaruje, że poczuła do mnie, dzięki żonie sympatię,, a zmartwił, bo już w samym tytule tekstu znajduje się dowód na – być może nawet nie uświadamianą – pogardę, jaką polityk odczuwa dla kobiet, które nie wybrały kariery zawodowej, ale pracę w domu. Panie takie określone zostały mianem „kobiet domowych”, i trudno nie dostrzec, że specjalnie sympatycznym to sformułowanie nie jest.