Porzucanie noworodków na śmierć (w norweskim raju)
Na oddział położniczy Rikshospitalet trafiają tzw. przypadki trudne, m.in. aborcje tak późne, że nawet personelowi traktującemu zabijanie nienarodzonych dzieci jako coś normalnego ciężko jest rozgraniczyć między aborcją, a porodem. A to dlatego, ponieważ dzieci po takim wymuszonym porodzie nierzadko są żywe i gdyby im pomóc, tak jak to się robi w przypadku wcześniaków, mogłyby przeżyć. Tymczasem odkłada się je gdzieś na bok, jak rzeczy, by umarły.