Wiadomości
Pamiętacie Państwo opowiadanie Stephena Kinga „Uciekinier” , które zostało spłycone (choć i tak miało piorunującą wymowę) w filmie z Arnoldem Schwarzeneggerem? Jest to historia byłego policjanta, który idzie do więzienia za to, że nie chce strzelać do bezbronnych cywilów. Odbywając karę musi wziąć udział w reality show „Uciekinier”, który polega na tym, że widzowie obserwują jak mordercy ścigają swoje ofiary. Teleturniej wygrywa ten, któremu uda się przeżyć spotkanie z medialnie podrasowanymi zabójcami. Dzisiejszy świat zaczyna powoli przypominać ten wykreowany przez Stephena Kinga. Jestem przekonany, że nasza wersja „Uciekiniera” byłaby jeszcze brutalniejsza. Zamiast „rzymskiego kciuka” mamy w końcu smsy, które decydowałyby o życiu osądzanego człowieka. Na razie to jednak melodia przyszłości. Dziś morduje się publicznie staruszków i chorych.