Dlaczego nie śpiewamy w kościele? - zdjęcie
23.08.11, 14:17

Dlaczego nie śpiewamy w kościele?

14

Ważnym dziedzictwem największego z Polaków, Jana Pawła II było otwarcie Kościoła na rzesze młodych ludzi. Gorące serca kolejnych pokoleń katolików wespół z ich muzycznymi pasjami przynoszą wielką ewangelizacyjną energię. W dobrych sklepach muzycznych znajdziemy płyty z chrześcijańskim rapem, rockiem, metalem, reggae - albumy gospel. Takie nurty zdobywają coraz większą liczbę słuchaczy. A twórcy niosą Dobrą Nowinę, tam gdzie być może nikt inny by nie dotarł. Kościół to my wszyscy - życie parafii to zwierciadło, w którym odbija się obraz naszego społeczeństwa. Zatem czy znajduję się tam również odbicie tej części, która miłość do Jezusa chce wyśpiewać, zarymować czy zagrać?  

 

Cienka granica między sacrum a profanum wymusza na nas pewne pytania. Czy pewne zachowanie nie jest już, aby profanacją? Elektryczna gitara wnoszona do Kościoła, dla jednych będzie powodem, by wołać egzorcystę z cysterną wody święconej dla innych refleksją w stylu – no to wreszcie dadzą czadu! Badania socjologiczne robione w bieżącym roku pokazują, iż 38% Polaków jeśli w ogóle śpiewa to właśnie na mszy. W takim razie Kościół nie jest obdarty z muzyki. Wręcz przeciwnie, miłość do Boga, płynąca poprzez muzykę, wspaniałość śpiewanej liturgii katolickiej jest bezsprzeczna. Dziwi pogląd, że jeśli ktoś wspomni o śpiewaniu i muzyce na mszy zaraz kojarzy mu się to z protestantyzmem. „Tacy baptyści w Ameryce to niech się bawią ale nie my, to ma być na poważnie” – powie wielu katolików. W XIX w. społeczność afroamerykańska, faktycznie wyrażała swoją miłość do Boga poprzez charakterystyczny śpiew. Tak właśnie narodził się „gospel”. Nazwa wywodzi się od „God spell” - staroangielskiego „słowo Boże”. I mylnie jest kojarzony tylko z Afroamerykanami, czy przypisywany na wyłączność baptystom. Polski gospel jest coraz bardziej obecny w naszej muzycznej rzeczywistości. Również w Kościołach. Od Rzepina do Konina możemy spotkać warsztaty tej muzyki. Ludzie w każdym wieku spotykają się ze sobą i razem śpiewem, wychwalają Pana. A rodzime zespoły, takie jak Kraków Gospel Choir, wywalczyły wielką renomę i koncertują na całym świecie. Wiele kościołów w Polsce gościło tego rodzaju muzyków. Gospelowy koncert nie jest już dla parafian niczym nadzwyczajnym. Uczestnicy wydarzenia nigdy nie mogą się nachwalić artystów. Moc muzyki i płynące z tego przesłanie poruszy każdego. Gospel to również ekumeniczny dialog. Przykładem tego jest zespół United Gospel Singers, który tworzą katolicy i... zielonoświątkowcy. Na swoim pierwszym koncercie w Brzegu w Kościele Miłosierdzia Bożego porwali słuchaczy. Cały kościół tańczył, klaskał i roztańczony, świetnie się bawił. Choć takie duchowo-muzyczne spotkania nikogo już nie zaskakują, to nadal pozostaje pytanie: czemu nie ma tego więcej? Czy nadal pozostaje jakaś bariera przed taką formą „zabawy”?  

 

W tym kontekście powraca temat mszy świętej w Polsce. Wszelako, młodzi słuchają nowoczesnej muzyki, albo nowoczesnej jej aranżacji, to na mszy już... nie śpiewają. Przywołane przeze mnie wcześniej, zasłużone seniorki wyśpiewują swoją miłość do Boga a młodzi mają pewne opory. Gdy rozmawiałem ze znajomymi to nie mogli się nachwalić właśnie „wesołego" spotkania u baptystów. „Ależ oni śpiewają i się bawią, czemu u nas tego nie ma?”. Odpowiedź nasuwa się sama: nie ma, ponieważ nie śpiewacie. Księża nie są przeciwni takim gospelowo-chrześcijańskim inicjatywom. Wystarczy przełamać w sobie strach przed śmiesznym dylematem pokolenia „jak będę śpiewał z seniorkami, to co o mnie powiedzą?”. Oczywiście inną kwestią pozostaje styl. Muzyka Kościelna obecna na naszej mszy ma inną „barwę”, jest nacechowana innymi emocjami. Wynika to, tak z tradycji liturgii jak i rdzenia kulturowego. Nic natomiast nie stoi na przeszkodzie aby manifestować swoją miłość do Boga w mniej konwencjonalny  i bardziej "szalony" sposób. Oczywiście pozostaje pytanie: czy w katolickiej liturgii przyjąłby się gospel? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikom Frondy.    

 

M.Z.Bruszewski  

Komentarze (14):

anonim2011.08.23 15:46
<p>W Polsce jest b. niska kultura muzyczna. Ludzie nie śpiewają od dzieciństwa, nie ćwiczą, fałszują i nie mają w związku z tym słuchu. Śpiew jest obciachowy, łatwiej pluć pod budką z piwem.</p> <p>.</p> <p>Poza tym podczas Mszy Św. często eksperymentuje się z nowymi piosenkami, kt&oacute;rych ludzie nie znają, a kt&oacute;rych nauczenie się wymaga lat osłuchania. Zamiast pielęgnować, to co już mamy często goni się za nowościami, ponieważ stare się źle kojarzy.</p>
anonim2011.08.23 15:49
<p>Gospel IMHO nie pasuje do liturgii katolickiej. Zamiast być przeźroczystym medium kierującym swoją uwagę ku Bogu, zajmuje centralne miejsce w uwadze słuchacza. To show. Dawniej ch&oacute;r katolicki był z tyłu, niewidoczny, anonimowy. Ch&oacute;r gospel zasłania ołtarz, a lider b. wyraźnie zwraca na siebie uwagę. Muzyka gospel jest rytmiczna i żywa i nie sprzyja wyciszonej modlitwie, bardziej rozprasza.</p>
anonim2011.08.23 16:17
<p>@korek zgadzam się co do medium, zgadzm się też, z tym że ci co robią oprawę muzyczną, to nie gwiazdy pop, więc nie powinni się eksponować. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że rytmiczna muzyka (nie lubię osobiście gospel), nie sprzyja modlitwie. Każdy ma jakieś preferencje muzyczne. Ciężko jest znaleść złoty środek. &nbsp;IMO ważną rzeczą jest to by oprawa muzyczna, słowa pieśni, podkreślały, to co się dzieje w danym momęcię. Niestety często tak nie jest.</p> <p>Pozdrawiam</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.08.23 16:29
<p>Szanowny Panie Klokanie, a c&oacute;ż takiego nie-katolickiego jest w moim tekście? Pozdrawiam. MZB</p>
anonim2011.08.23 16:52
<p>Absolutnie zgadzam się z @korkiem w sprawie gospel!</p> <p>Kochani! Posłuchajcie (błagam!) - tego:</p> <p>http://www.grekokatolicy.pl/muzyka/weczirnia-i-utrenia-w-wykonaniu-studytow-z-swiatouspienskiej-awry-z-uniowa.html</p> <p>TO JEST MUZYKA!</p> <p>Ja po prostu juz nie mogę słuchać tych kozich śpiew&oacute;w na Mszach Św.!</p> <p>Po prostu przez to beczenie pryska cała mistyka Eucharystii! Dużo podr&oacute;żuję po Polsce i naprawdę: prawie niegdzie nie umie sie śpiewać! A organiści?!</p> <p>Boże Wszechmogący: RATUJ!!!</p> <p>Uczmy się od grekokatolik&oacute;w! Zamiast tego gremialnego koziego beku, niech będzie a capella. Mało to jest uczelni muzycznych? Chetnie dorzucę pare zł, jesli trzeba byłoby za to zapłacić, np. za objazdowe ch&oacute;ry!</p> <p>Wiem: \"kto śpiewa, ten sie dwa razy modli\". Śpiewa; nie - beczy, miauczy, pieje...</p>
anonim2011.08.23 16:56
<p>@Casimirus, ja do kościoła nie chodze dla zabawy, tylko żeby się w skupieniu modlić. Mnie oczywiście też wnerwia ten konduktowy ton w wielu kościołach (kurcze, np. \"Przybieżeli do Betlejem\" - radosna pieśń o Narodzeniu Pana, śpiewana jest jak na pogrzebie!!!). Ale od klaskania, tańczenia, zabawy, jest koncert muzyczny albo jest tancbuda.</p> <p>Zgadzasz się?</p> <p>Pozdrawiam</p>
anonim2011.08.23 17:15
<p>Ostatnio włączyłem sobie Pasję wg. Św. Mateusza Bacha. Ta muzyka wydała mi się tak niezwykłą, nieznaną i nieopisaną, jakby była z innego świata. W por&oacute;wnaniu z tym, co słyszę nie raz w Kościele, to muzyka anielska.</p>
anonim2011.08.23 18:34
<p>Baldwin, \"Erbarme dich mein Gott\" z Pasji, to jest to!!!</p> <p>Ja sie przy tym rozpływam...</p>
anonim2011.08.23 18:54
<p>LeśnyLudek - jeszcze nie słyszałem aby ktoś w koduktowym tonie śpiewał \"... grali SKOCZNIE dzieciąteczku na lirze!...\"</p>
anonim2011.08.23 19:28
<p>Szarlej, a ja słyszałem! Przyyyybieeeeżeeeeliiii doooo Beeeetleeeejeeeem...</p> <p>Słyszysz to?</p> <p>Zamiast się cieszyć, to oni smęcą! Nie do wytrzymania!</p>
anonim2011.08.23 21:59
<p>Panie M.Z. Bruszewski z przykrością muszę Panu napisać, że przed pisaniem artykuł&oacute;w nt. muzyki w liturgii należy nieco zasięgnąć wiedzy z tej dziedziny. Polecam konstytucję o liturgii świętej \"sacrosanctum concilium\" i \"Ducha liturgii\" Josepha Ratzingera (Benedykta XVI). Mam nadzieję, że dzięki temu zrozumie Pan, że liturgia to nie show dla wynudzonej \"publiczności\".</p> <p>Pozdrawiam</p>
anonim2011.08.24 0:12
<p>Jako organista postanowiłem zabrać głos w tej sprawie. Zgadzam się z tym beczeniem, znam ten b&oacute;l, a znają zwłaszcza moje uszy. Mamy piękną muzykę liturgiczną, chorał gregoriański, kt&oacute;ry powinien być wykonywany przez przygotowaną scholę (czyż nie podobnie jest u grekokatolik&oacute;w?). Podziwamy braci grekokatolik&oacute;w za piękną muzykę, r&oacute;wnocześnioe zastanawiamy się nad wprowadzaniem jakichś \"dziwactw\". Mamy swoje, pielęgnujmy, a przede wszystkim do źr&oacute;deł. Czas skończyć z modą, że wystarczy, że ktoś szarpie w struny i od razu leci do kościoła grać. Wychodzą p&oacute;źniej r&oacute;żne kwiatki typu śpiewanie Hallelujah Cohena jako aklamację przed Ewangelią. Nie dopuszczajmy byle kogo, nie przygotowanego do tego do najświętszej rzeczy - liturgii. A kto dopuszcza? - proboszczowie. Poziom organist&oacute;w to temat rzeka, niestety smutny temat.&nbsp; Poza liturgią jak najbardziej, może być i gospel i gitarki itp. Pieśni: najczęściej śpiewa się wk&oacute;łko jakieś szlagiery, a śpiewniki są pełne pieśni prostych, a zarazem pięknych (np. te o budowe psalm&oacute;w). Pilnujmy sacrum, niech ktoś stanie na bramce i bardzo dokładnie wpuszcza nowinki. Mamy gitarki i pseudowokalistki, a wyparował chorał gregoriański. Sprzedaliśmy go za co? Zrezygnowaliśmy z wielowiekowej tradycji za co? Poza tym wiara to nie tylko przeżycia, zwłaszcza estetyczne. Ludzie, kt&oacute;rzy lądują w sektach lub innych dziwnych ruchach najczęściej łapią się na przeżycia, fajna muzyka, świeczuszka. I na to miejsce, ale z umiarem. &nbsp;</p>
anonim2011.08.24 11:50
<p>Ja też jestem organistą. I podzielam zdanie Kolegi. Niestety ludzie odpowiedzialni za zatrudnianie favhowc&oacute;w od grania i nauki śpiewu czyli proboszczowie, mają głęboko w nosie kogo zatrudniają, byle był tani i nie sprzeciwiał się jedynemu słusznemu zdaniu szefa. Dlaczego tak jest? Bo mamy w Polsce chory system finansowania kościoła i po prostu wielu parafii nie stać na dobrego organistę. Mało tego, ludzie w parafii niejednokrotnie uważają, że taki darmozjad co to se pogra ze dwie msze dziennie i cztery-pięć w niedzielę nie powinien wog&oacute;le marzyć o jakiejś normalnej pensji bo za tyle pracy to 500 zeta wystarczy. Jak się chce wprowadzić nowości w postaci rytmicznego grania w dobrym tempie to potrzreba na to kilku lat bo ludzie uważają, że organista ma tak grać jak oni chcą a nie z jakichś nut. M&oacute;głbym tak długo, tylko po co i tak nic się nie zmieni, bo za dobrze jest proboszczom w Polsce w tej chwili żeby byli skłonni przejść na totalnie przejrzysty system finansowania parafii.</p>
anonim2011.08.24 14:13
<p>@ Damian Dosnonały komentarz</p>