Wiadomości
Niestety, coraz trudniej o taki komfort. Przerywnik w codziennych utarczkach, politycznych, medialnych. Nawet wówczas, kiedy jest się tylko ich obserwatorem. Polityczne wzloty i upadki, walki i stresy omijają mnie w sposób naturalny, jako człowieka nie związanego formalnie z żadną partią. Nie przywiązanego też w sposób specjalny do żadnej opcji. Toteż bez względu na to, kto rządzi, nieudolność władzy, jej krętactwa, nadużycia, czasami mnie jedynie smucą, a niekiedy tylko rozśmieszają. Pilnie wystrzegam się za to walki podjazdowej mediów czy otwartych wojen prowadzonych między mediami, które najczęściej wysyłają w bój swoich dziennikarzy kochających starcia i potyczki. Te pojedynki są dla mnie niestety, często bolesne, bo po obydwu stronach barykady spotykam osoby swego czasu bardzo mi bliskie. Co więcej, w trudnych dla mnie sytuacjach, przyjacielskie. W dodatku całkowicie bezinteresownie. I choć niewiele się od tamtego czasu zmieniłem, nie zdążyłem dużo nagrzeszyć, jestem prawie pewien