Wojciechowski: Wielkanocna opowieść o jajkach
1. O czym tu napisać w Wielką Noc, żeby już nie było politycznie?
Kategoria
Sekcja: Wiadomości
1. O czym tu napisać w Wielką Noc, żeby już nie było politycznie?
Oficjalne źródła nie podały danych personalnych osób, na których wykonano egzekucję. Wiadomo jednak, że dwóch z nich skazanych zostało za morderstwo, w tym jeden za wcześniejsze uprowadzenie i gwałt na 16-letnim chłopcu, a kolejny za kolaborację z Izraelem i udział w morderstwie.
Katolicy przeżywają dziś najważniejsze dla siebie święto. Zmartwychwstanie Jezusa, pokonanie przez Niego śmierci i odkupienie ludzkości jest kwintesencją naszej wiary. Jeżeli On nie zmartwychwstał to chrześcijaństwo nie ma żadnego sensu. Jest puste, pogańskie i po prostu infantylne. „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 List do Koryntian 15,14). A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał — pisze św. Paweł — także umarli nie zmartwychwstaną, a ludziom pozostanie hasło: jedzmy i pijmy, bo jutro pomrzemy (1 List do Koryntian 15,32). Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał to daremne są próby duchowego zmartwychwstania wszystkich upadłych grzeszników.
„Miałbym poprzeć Ziobrę z Solidarnej Polski, która ma 1 czy 2 proc. poparcia? Nie żartujmy. Każdy, kto odchodzi z PiS, staje się bohaterem mediów. Nawet Ziobro, który przez te same media jest krytykowany. Ziobro bryluje ze swoją żoną i dzieckiem w prasie kolorowej, a pozostali członkowie, którzy odeszli z PiS, mają nagle bardzo dużo propozycji rozmów z mediami”- mówi Kaczyński o Ziobrze. „Media chciałby może, żeby prawica wzięła władzę, ale beze mnie. Dlatego promuje się tych, którzy odeszli z PiS. A oni dają się przeciwko nam rozgrywać, żeby później dać się porzucić. Czeka się na drugi AWS. Otóż nie. PiS ma szansę rządzić Polską. Wg badań "Rzeczpospolitej", ale i naszych, jesteśmy bardzo blisko PO. Gdyby nie Solidarna Polska, to PiS miałoby lepsze sondaże od PO”- dodaje Kaczyński, który przyznaje również, że największym nieporozumieniem dla niego byli politycy PJN. Jego zdaniem nie tylko Paweł Kowal nie ma szans na powrót do PiS, ale również Marek Migalski, który jest: „supernieporozu
Tak się akurat składa, że w większości moim kolegom. Są to choćby: „pałkarz, mentalny żul, bęcwał”, „były sekretarz KC” i „autor najbardziej zawstydzającego penegiryku”. Nie jest to może jeszcze pełna próbka stylu Jerzego Urbana, którego Lis tak ceni, bo co by nie gadać propagandzista stanu wojennego potrafi pisać, ale niewątpliwe jest to krok w dobrym kierunku. Koledzy dziennikarze zapewne obronią się sami, zresztą dali w przeszłości Lisowi nieźle popalić i rozpatrywanie teraz kto komu pierwszy oddał i rąbnął go grabkami po głowie nie ma sensu. Trochę nieładnie, że Lis insynuuje agenturalną przeszłość osobie, która od lat próbuje się oczyścić, a na co nie pozwala jej sąd. Szczególnie uwzględniając, że nowy naczelny „Newsweeka” nieraz gromko potępiał „dziką lustrację”, ale cóż, i to nie nowina. W jednym jednak przypadku to, co pisze Tomasz Lis wydało mi się na swój sposób symptomatyczne dla naszych czasów i warte odnotowania.
Aneta Augustyn: Nawraca pan naród na jaja?Prof. Tadeusz Trziszka*: Nawracam, bo z jajami u nas nie najlepiej. Na Polaka nie przypada nawet jedna sztuka dziennie. Na Wielkanoc jajo ma swoje pięć minut, ale i tak nam to statystyk nie poprawia . Jemy ledwie 200 jaj rocznie, dwa razy mniej niż Japończycy czy Chińczycy.Po co nam więcej?- Bo to najlepsze naturalne źródło bioaktywnych składników.Nie ma w naturze drugiego produktu, w którym jest tyle potencjału. Jeśli zapłodnione jajo przez 21 dni będziemy podgrzewać w temperaturze 40 stopni, wykluje się pisklę z układem nerwowym, kostnym, krwionośnym, immunologicznym, itd. Czyli wystarczyło dodać energię cieplną, żeby powstało nowe życie. Bo w jaju jest wszystko, co potrzebne do jego stworzenia: precyzyjnie zaplanowany komplet białek, kwasów tłuszczowych, witamin, związków mineralnych, wszystko w idealnych proporcjach.Dwie sztuki dziennie pokrywają nam całkowite zapotrzebowanie na cholinę, która chroni wątrobę, oraz na aminokwasy potrzebne do
Bp Daniel Adwok z Chartumu powiedział w wywiadzie dla agencji Eninews, że decyzja ta jest praktycznie nie do zrealizowania, gdyż wygnani ludzie mają przecież na północy swoje domy, a dzieci chodzą tam do szkół. Wiele organizacji światowych, w obawie przed kolejną katastrofą humanitarną w tym regionie, zwróciło się do rządu w Chartumie o przesunięcie ostatecznego terminu ewakuacji sudańskich chrześcijan.
- Problem rekolonizacji znam o tyle dobrze, że przez 10 lat prowadziłem jeden z największych programów ONZ modernizacji krajów Afryki Centralnej. W II połowie lat 80. rozpoczęła się olbrzymia rekolonizacja. Kapitał międzynarodowy oświadczył mieszkańcom Afryki: macie niepodległość, swoje państwa, natomiast my wykupimy wasze przedsiębiorstwa, główne zajmujące się eksploatacją złóż i minerałów, ale także uprawą kawy, herbaty czy egzotycznych owoców. Wy będziecie prowadzić małe i średnie firmy, pracować na roli i oczywiście kupować nasze towary, bo sami, niewiele produkując, zostaniecie zmuszeni do importu – opisał proces rekolonizacji na terenie Afryki prof. Kieżun w wywiadzie udzielonym "Tygodnikowi Solidarność”.
Są instytuty, w których myśli się np. o zmniejszeniu pensji. W innych rozważa się wysyłanie pracowników na urlopy bezpłatne. Instytut Fizyki PAN otrzymał, pod koniec lutego, milion 300 tysięcy złotych mniej niż o tej samej porze roku ubiegłego. Instytut Geofizyki 18 proc. mniej. Instytut Podstaw Informatyki i Instytut Matematyczny pod względem poziomu finansowania po pierwszej transzy ministerialnych pieniędzy wróciły do roku 2003, Instytut Fizyki do 2001. Wprawdzie wiceminister Marek Ratajczak obiecał, że niektóre instytuty mogą jeszcze liczyć na dodatkowe środki, nie podał jednak żadnych kryteriów, wysokości środków ani terminów. Coraz mniejsze dotacje dla instytutów Polskiej Akademii Nauk z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego to nie tyle wynik kryzysu, ile przyjętej przez resort strategii. Jednym ze źródeł finansowania nauki przez państwo jest tzw. dotacja statutowa. Otrzymują ją wszystkie placówki naukowe. Lecz o ile w przypadku szkół wyższych są to pieniądze istotne, ale uzu
Osoby zaniepokojone narastaniem systemów inwigilacji odsyłam do książki "Traveler". Jest to opowieść sensacyjna, trochę spiskowa. Zawiera esktrapolacje trendów - czyli opowiada o tym, co nas spotka jutro, jeśli systemy inwigilacji będą narastać w obecnym tempie.
"Izwiestija" nie podały, ile rakiet dotarło już na miejsce stacjonowania. Rakiety S-400 mają zasięg do 400 kilometrów. Rozmieszczone są już wokół Moskwy. Przewiduje się, że w tym roku trafią również na rosyjski Daleki Wschód. Ministerstwo obrony Rosji odmówiło skomentowania tych doniesień.
„Pytałem co powiedzieć ludziom na zewnątrz. Powiedziała mi: proszę powiedzieć, że jest ważne, by Ukraina szła ku Europie, i że jestem w dobrym nastroju” - powiedział w "Faktach po Faktach" Paweł Kowal. Polityk w czwartek spotkał się z przebywającą w więzieniu byłą premier Ukrainy - Julią Tymoszenko.
Na czym dokładnie polega perinatalna opieka paliatywna?
"Polska ukazała się światu jako państwo niesprawne" – pisze dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert do spraw międzynarowodych z Uniwersytetu Łódzkiego, który podkreśla, że "dla obserwatorów zagranicznych wniosek jest oczywisty – zawiodło państwo polskie, które nie potrafiło ustrzec swojego prezydenta i swej elity politycznej". Zaznacza on, że państwo polskie poniosło tym samym poważne straty wizerunkowe i ukazało się pozostałym państwom "jako struktura niezdolna do wytworzenia właściwych procedur bezpieczeństwa". Do tego dochodzi zachowanie władz po katastrofie – m.in. oddanie śledztwa Rosjanom i spóźniona reakcja na raport MAK. Zdaniem autorów raportu Polska przekazała sygnał: "Rzeczpospolita nie uważa, by śmierć jej prezydenta warta była ryzykowania ochłodzenia stosunków z Moskwą".
Pisarz przyznał już niemal rok temu we „Wprost”, że kupi sobie barana i nazwie go Smoleńsk. „Myślę, że to jest w sumie niezłe uczczenie pamięci katastrofy, na tyle tego, co się wyprawia dookoła niej, tego nieludzkiego cyrku, który pamięć tych nieszczęsnych ludzi depcze w jakimś sensie, używając jej politycznie, więc ją ośmieszając” – mówił pisarz. Jego zdaniem wszyscy zapomnieli już o ofiarach katastrofy. „Mamy jakąś karykaturę pamięci i to jest zasługa tych, którzy o nią walczyli. Więc mają, co chcieli, a ja będę miał barana Smoleńsk” – dodał Stasiuk, który teraz rozwija „twórczo” swoją myśl w „Gazecie Wyborczej”.