Są instytuty, w których myśli się np. o zmniejszeniu pensji. W innych rozważa się wysyłanie pracowników na urlopy bezpłatne. Instytut Fizyki PAN otrzymał, pod koniec lutego, milion 300 tysięcy złotych mniej niż o tej samej porze roku ubiegłego. Instytut Geofizyki 18 proc. mniej. Instytut Podstaw Informatyki i Instytut Matematyczny pod względem poziomu finansowania po pierwszej transzy ministerialnych pieniędzy wróciły do roku 2003, Instytut Fizyki do 2001. Wprawdzie wiceminister Marek Ratajczak obiecał, że niektóre instytuty mogą jeszcze liczyć na dodatkowe środki, nie podał jednak żadnych kryteriów, wysokości środków ani terminów. Coraz mniejsze dotacje dla instytutów Polskiej Akademii Nauk z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego to nie tyle wynik kryzysu, ile przyjętej przez resort strategii.
Jednym ze źródeł finansowania nauki przez państwo jest tzw. dotacja statutowa. Otrzymują ją wszystkie placówki naukowe. Lecz o ile w przypadku szkół wyższych są to pieniądze istotne, ale uzupełniające, o tyle dla instytutów PAN dotacja statutowa jest podstawowym źródłem finansowania. Są to środki na utrzymanie budynków, administrację, płace i badania naukowe. Także na współpracę z zagranicą. Jednym słowem – na wszystko.
Tymczasem przyjęta w roku 2010 ustawa o zasadach finansowania nauki zakłada, że dotacja statutowa będzie stopniowo zmniejszana – do 50 proc. kwoty z 2010 r. w roku 2020. Inaczej mówiąc – do roku 2020 to, co ministerstwo przekaże bezpośrednio placówkom naukowym, ma zostać ścięte o połowę.
W roku 2011 instytuty PAN były finansowane na poziomie średnio blisko 10 proc. niższym niż w 2010. Wszystko wskazuje na to, że w roku 2012 będzie to mniej o 17–20 proc. niż w roku poprzednim, bo pierwsza rata dotacji jest prawie o 12,5 proc. mniejsza niż przed rokiem. W sumie, w porównaniu do roku 2010, instytuty PAN otrzymają średnio o 30 proc. pieniędzy mniej.
– W takiej sytuacji już nie wystarczą zwolnienia w jednym czy drugim instytucie 3 czy 4 pracowników. To już jest zwijanie działalności – mówi prof. Marian Srebrny z Krajowej Sekcji NSZZ Solidarność PAN.
Dlaczego ministerstwo ogranicza dotację statutową? Bo w nowej strategii głównym źródłem finansowania nauki mają być granty, pieniądze zdobywane w konkursach przez placówki naukowe. W języku minister Kudryckiej nazywa się to wprowadzaniem konkurencyjności w nauce.
– System grantów zaczął działać w Polsce w roku 1992. Do roku 2009 słyszeliśmy od władz, że granty są dodatkiem do pensji. Pani minister przyjęła, że granty będą zamiast pensji. Zmniejsza poziom finansowania działalności statutowej po to, byśmy wszyscy biegali z puszkami. Dotacja statutowa ma być tylko na zachowanie potencjału instytutów, lecz jak tak dalej pójdzie, tych pieniędzy nie wystarczy nawet na utrzymanie budynku i sprzątaczek – mówi prof. Marian Srebrny. – W żadnym cywilizowanym kraju takich rozwiązań nie ma. Wręcz przeciwnie – w każdym cywilizowanym kraju naukowiec ma wynagrodzenie, dodatkowo może mieć grant. Przy niektórych grantach jest wymagane, żeby w tym czasie wziął urlop bezpłatny w swojej uczelni – dodaje.
Dotychczas granty służyły przede wszystkim na zakup potrzebnego wyposażenia, wyjazdy na konferencje itp., a nie na utrzymanie badaczy oraz instytutów. Udział w nich – zwłaszcza w naukach społecznych i humanistyce – dawał jedynie niewielką premię (rzędu 1–2 miesięczych uposażeń). Jeśli badacze mieliby się utrzymywać z grantów, musiałyby one wzrosnąć kilkanaście razy, co wydaje się zupełnie nierealne.
(...)
Całość artykułu TUTAJ
tysol.salon24.pl

