"Polska ukazała się światu jako państwo niesprawne" – pisze dr hab. Przemysław Żurawski vel Grajewski, ekspert do spraw międzynarowodych z Uniwersytetu Łódzkiego, który podkreśla, że "dla obserwatorów zagranicznych wniosek jest oczywisty – zawiodło państwo polskie, które nie potrafiło ustrzec swojego prezydenta i swej elity politycznej". Zaznacza on, że państwo polskie poniosło tym samym poważne straty wizerunkowe i ukazało się pozostałym państwom "jako struktura niezdolna do wytworzenia właściwych procedur bezpieczeństwa". Do tego dochodzi zachowanie władz po katastrofie – m.in. oddanie śledztwa Rosjanom i spóźniona reakcja na raport MAK. Zdaniem autorów raportu Polska przekazała sygnał: "Rzeczpospolita nie uważa, by śmierć jej prezydenta warta była ryzykowania ochłodzenia stosunków z Moskwą".


Eksperci wskazują, że w efekcie katastrofy "zniknął ten ośrodek polskiej polityki zagranicznej, który uznawał, iż pozycja Polski w Europie zależy nie od miejsca u boku największych mocarstw europejskich, lecz od umiejętności odgrywania przez nią roli głównego rzecznika i obrońcy interesów Europy Środkowej zagrożonej uprzedmiotowieniem tak przez wiodące mocarstwa UE, jak i Rosję"- czytamy w „Rzeczpospolitej”. Na to, że polska polityka zagraniczna zmieniła się po tragedii, zwraca też uwagę dr Marek Cichocki, ekspert ds. międzynarodowych z UW. „Prowadzenie polityki zagranicznej jest także kwestią psychologii. Po katastrofie smoleńskiej pogłębiło się przekonanie, iż Polska nie jest zdolna bronić własnych interesów” –przekonuje. Jednak według polityków PO takie opinie są wbrew faktom. Według europosła Pawła Zalewskiego dzięki Radosławowi Sikorskiemu polityka wschodnia jest dziś skutecznie prowadzona w ramach instytucji UE. Zaś prezydentowi Komorowskiemu Ukraina zawdzięcza zakończenie rozmów o umowie wolnego handlu, mimo prób ich przerwania. „Według raportów Millera i NIK przyczyną tragedii było lekceważenie procedur bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. Trudno sobie wyobrazić, by państwo, które lekceważy procedury zyskiwało na prestiżu” – dodaje były polityk PiS. Legendarny rosyjski dysydent i ekspert ds. wschodnich Władimir Bukowski zarzuca jednak Polsce zbyt miękką reakcję wobec Rosji i brak wspólnego śledztwa. – Premier Tusk mówił, że nie można przejawiać nieufności wobec Rosji, ale co ma wspólnego międzynarodowa praktyka z nieufnością? Dla nas taka postawa była porażająca i niezrozumiała. Myślę, że była nią zdziwiona także sama Moskwa, która zapewne była przygotowana na najgorsze. Podczas śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej prestiż Polski na międzynarodowej arenie się pogorszył.


Ł.A/ Rzeczpospolita