Wiadomości
Sytuacja negatywnie odbija się szczególnie na dzieciach. Rebelianci napadają na wioski, z których uprowadzają nawet kilkuletnie maluchy i przymuszają je do walki. Problemem jest także to, iż w wyniku działań wojennych na wschodzie Konga zupełnie zniszczonych zostało co najmniej 250 szkół. Te, które ocalały, zamienione są na prowizoryczne schronienia dla tysięcy uchodźców. Stąd apel UNICEF, by dzieci w wieku szkolnym objąć nie tylko pomocą żywnościową, ale zapewnić dla nich prowizoryczne szkoły. W przeciwnym wypadku, jak podkreśla organizacja, wyrośnie kolejne pokolenie nie tylko nie znające pokoju, ale również nie mające nawet podstawowego wykształcenia, a co za tym idzie żadnej szansy na lepszą przyszłość. W leżącym w centrum działań wojennych Rutshuru pracują księża pallotyni. Misjonarze podkreślają, że ludzie non stop przychodzą prosić o żywność i lekarstwa. „Szczególny niepokój budzi jednak fakt, że rebelianci zaczynają tworzyć niezależne od państwa struktury władzy” – mówi ks. Jer