Akademia Górniczo – Hutnicza w Krakowie wygrała konkurs rozpisany przez Komisję Europejską (grant w wysokości 15 milionów euro) na stworzenie systemu INDECT, którego celem jest inwigilacja wszystkich obywateli żyjących w tym aspirującym do miana „raju na ziemi” regionie. Teoretycznie ma on zwiększać nasze bezpieczeństwo, w praktyce jednak sprawi, że wszyscy staniemy się podejrzani a każde odbiegające od normy zachowanie będzie traktowane jako potencjalne przestępstwo. Demonizuję? Wręcz przeciwnie, bagatelizuję. Jeżeli system zostanie uruchomiony każdy z nas, bez względu na to kim jest i czym się zajmuje, będzie mógł prewencyjnie trafić do paki.

 

Przyjrzyjmy się zatem czym jest i jak ma działać INDECT („Intelligent information system supporting observation, searching and detection for security of citizens in urban environment”). System będzie korzystać z najnowszych zdobyczy techniki. Pomijając superwydajne komputery i gigantyczne banki pamięci, będą to kamery, programy rozpoznające rysy twarzy i identyfikujące zachowanie, internet czy krążące nad miastami drony. Wszystko, oczywiście, połączone w jeden system, którego zadaniem ma być – między innymi – zwalczanie przestępczości, a ściślej jej zapobieganie. Oprogramowanie ma identyfikować nietypowe zachowania i informować odpowiednie służby, które podejmą interwencję zanim jeszcze dojdzie do przestępstwa. Jakie to są zachowania nietypowe, które zostaną zidentyfikowane jako potencjalna próba popełnienia przestępstwa? Cóż, właściwie wszystkie. Twórcy projektu, choć niechętnie, uchylili rąbka tajemnicy na wyraźne żądanie europosłów. I tak podejrzane są osoby wałęsające się bez celu, biegnące, siedzące na podłodze w tramwaju czy autobusie, pozostawiające swój bagaż, wykazujące nadmierne zdenerwowanie itp. - jednym słowem wszyscy, którzy nie zachowują się jak posłuszne roboty wykonujące bez szemrania zaprogramowane czynności.

 

Jak to  będzie działać w praktyce? Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, że wracasz o drugiej w nocy z, dajmy na to, imprezy. Stajesz przed drzwiami domu i nie potrafisz znaleźć kluczy. Zaczynasz się denerwować i chodzić w kółko grzebiąc po kieszeniach. W końcu znajdujesz, ale ze zdenerwowania nie potrafisz wybrać właściwego. Udaje Ci się otworzyć drzwi po czwartej czy piątej próbie, wchodzisz i oddychasz z ulgą myśląc, że najgorsze już za Tobą. Niestety. Całe zdarzenie zarejestrowała pobliska kamera a system Twoje zachowanie uznał za odbiegające od normy. Program rozpoznający rysy twarzy przeszukuje bazy danych i internet celem zidentyfikowania Twojej skromnej osoby. Jeżeli mu się to uda i jeżeli adres zgadza się z tym, który masz wpisany w dowodzie osobistym to pół biedy. A co w przypadku, kiedy akurat przebywasz w gościnie u rodziny czy znajomych? Zostajesz uznany za potencjalnego złodzieja, na miejsce zostaje wysłany patrol policji, który ma ustalić o co chodzi. Jeżeli goszczący Cię są w domu to kończy się tylko zakłóceniem ich spokoju i odrobiną dyskomfortu. Jeżeli zaś ich nie ma, to masz problem. Zostajesz zatrzymany do wyjaśnienia z całą szopką proceduralną – zdjęcie, odciski palców, przesłuchanie, wezwanie na posterunek Twoich gospodarzy. Przyjemna perspektywa?

 

Powie ktoś, że takie sytuacje zdarzają się rzadko i warto odczuć od czasu do czasu pewien dyskomfort mając pewność, że w przypadku faktycznego włamania system też zadziała chroniąc przed złodziejami dobytek. Weźmy w takim razie inny przykład. Idziesz w stronę przystanku i widzisz podjeżdżający autobus, który akurat przez głupi przypadek nie stał w korkach i przyjechał punktualnie. Zaczynasz biec, system identyfikuje Twoje zachowanie jako nietypowe, zatrzymuje Cię patrol policji. Autobus odjeżdża bez Ciebie w wyniku czego spóźniasz się do pracy a szef potrąca Ci premię. Czy nadal będziesz twierdził, że ta drobna niedogodność nie ma znaczenia, bo przynajmniej czujesz się bezpieczny chodząc po ulicach?

 

Thomas Jefferson powiedział, że „Ci, którzy w imię bezpieczeństwa rezygnują z wolności nie zasługują na żadne z nich”. A ja powiem, że ci, którzy w imię własnego bezpieczeństwa próbują zniewolić innych powinni sami wolność stracić. Niestety, większość (znaczna) mieszkańców Unii Europejskiej ma mentalność niewolników, którzy sami wyciągną ręce po kajdany w zamian za miskę żarcia i święty spokój.

 

Alexander Degrejt