Senior Morawiecki Show, czyli igraszki z elektoratem
A już się szykowałem do spokojnego, kameralnego w tym roku Sylwestra, już ustawiałem sobie ostrość i dźwięk w telewizorku, żeby „na żywo” bawić się przy hitach Sławomira i Zenona Martyniuka na imprezie u prezesa Jacka w Zakopanem. Przynajmniej Sylwester miał być spokojny. Po tym, jak prezydent Duda zepsuł mi wakacje w środku sezonu swoimi wetami, po tym jak prezes Kaczyński dodatkowo zasmucił mnie w adwent, wymieniając najpopularniejszego w historii III RP premiera na, co tu dużo mówić, dobrze rokującego ale jednak byłego bankiera, tym razem szanowny marszałek senior Morawiecki postanowił wtrącić swoje trzy grosze tuż przed Nowym Rokiem. Bo dlaczegóż utrudzony po całym roku publicysta i umęczony Naród mieliby spokojnie cieszyć się z latynoskich rytmów Despacito, na które prezes Jacek wydał z naszej kieszeni pół dużej bańki? Już bez noworocznych toastów i bez oglądania fajerwerków, większość wyborców Zjednoczonej Prawicy ma wystarczająco podniesione ciśnienie.