Konkubinat krzywdzi kobiety, czyli prywatne jako publiczne
Po pięciu latach wspólnego życia Sławomir Sierakowski pożegnał się ze swoją konkubiną (tak bowiem w języku polskim nazywamy partnerki życiowe) wzruszającym tekstem o tym, że jest jej wdzięczny za niewidzialną pracę, za to, że towarzyszyła mu w jego życiu. „Bohaterka tego tekstu to osoba nieśmiała i skromna, więc o jej wybitnych zdolnościach intelektualnych, niezawodnym kompasie moralnym i wysokiej wrażliwości estetycznej mogli przekonać się tylko bardzo nieliczni i tylko prywatnie. To jest jeden powód jej dotychczasowej anonimowości – mniejszy. Większy jest taki, że będąc partnerką życiową szefa Krytyki Politycznej, została obsadzona właśnie w takiej roli. Stała się osobą niewidzialną, kimś funkcjonującym w szarej strefie, prywatnie obsługując publicznego” - napisał. I dodał: „Jej funkcja pozostawała niezdefiniowana, o jej pracy mało kto wie i nigdy w szczegółach się nie dowie. Nie można tego wpisać do żadnego CV, nikomu o tym opowiedzieć. Nie jest częścią żadnej historii, nie jest tyt