NPR w trosce o zdrowie prokreacyjne kobiet!
Skąd pomysł na stworzenie strony www.oplodnosci.pl?
Kategoria
Sekcja: Lifestyle i obyczaje
Skąd pomysł na stworzenie strony www.oplodnosci.pl?
Sondaż wśród studentów francuskich przeprowadziło stowarzyszenie l'Amicale du Nid, które pomaga młodym ludziom wyjść z prostytucji. We Francji właśnie właśnie toczy się burzliwa debata na temat projektu ustawy, która przewiduje, że płacenie za usługi seksualne będzie w tym kraju przestępstwem. Forsowany przez rząd projekt zatwierdziło już Zgromadzenie Narodowe, ale odrzucił senat. Pomysł, aby osoby, które płacą za seks uznać za przestępców, ma na celu ochronę zagranicznych prostytutek, które często bywają zastraszane przez brutalne gangi. Jedną z propozycji jest, aby klient przyłapany na uprawianiu seksu za pieniądze płacił karę w wysokości 1500 euro.
Facet, określający się jako kobieta z penisem, latający w wyzywających kieckach po Warszawie i walące w mordę czy oblewający wodą każdego, kto ma odwagę nie określić go mianem kobiety – nie powinien być tematem normalnej publicystyki. Dziwadła zawsze zdarzały się na tym świecie, i można im było albo współczuć albo obwozić je w cyrku. Tym razem jednak sytuacja jest inna. Rafalala, tak jak wielu innych biedaków z zaburzeniami tożsamości (a może tylko chcących zrobić karierę na fakcie, że przebiorą się w babskie ciuszki), jest bowiem wykorzystywany do wiekiego projektu niszczenia rodziny i małżeństwa.
Ministerialny projekt ustawy „o leczeniu niepłodności” trafił właśnie do konsultacji społecznych. Do jego oceny zostały zaproszone organizacje feministyczne, zaś zupełnie pominięto organizacje pro-life czy stowarzyszenia działające na rzecz rodzin.
Zacznę od kilku uwag uściślających: nie twierdzę, że rodzice dzieci z in vitro ich nie kochają, ani że mają do nich stosunek przedmiotowy, ale jednocześnie nie mogę nie wskazać na to, że sama te technika, wraz z zawartymi w niej możliwościami, prowadzi do tego, że zaczyna się traktować dziecko jak przedmiot czy produkt. A najlepiej dowodzą tego autentyczne historie, które warto przypominać. Jedna z nich rozegrała się na naszych oczach w Polsce, a druga w Australii.
1 sierpnia, a także wydarzenia poza naszymi wschodnimi granicami są nieodmiennie okazją do stawiania pytań o to, czy te pokolenia ruszyłyby to walki, tak jak nasi poprzednicy. Czy „Polactwo”, by posłużyć się określeniem Rafała Ziemkiewicza, a także leminżeria jest jeszcze w stanie, tak jak nasi Rodacy stanąć do walki o wartości, czy potrafi oddać życie, a przynajmniej wygodę, samozadowolenie i spokój za jakieś wyższe wartości? Czy też – w każdym z przypadków konieczności poświęcenia czegokolwiek – spieprzaliby jak szczury z tonącego okrętu? A może trzeba potraktować rzecz jeszcze szerzej i zadać pytanie, czy my jesteśmy zdolni do takiego działania? Czy wychowanie, pop-kultura, dominujący dyskurs publiczny nie przekształcił nas w bezjajeczne leszcze, które są w stanie jedynie uciekać, a nie walczyć?
Nie ma we mnie, i mam wrażenie, że wciąż jednak nie ma w większości rodziców zgody na uznanie, że życie naszego dziecka jest szkodą, za którą trzeba zapłacić. I to niezależnie od tego, jaki jest stan zdrowia tego dziecka, jakie są jego rokowania, ile może ono przeżyć. Wielu rodziców zapłaciłoby nie tylko milion, ale o wiele więcej, byle tylko móc spędzić choć jeden dzień ze swoim dzieckiem, żeby towarzyszyć mu w umieraniu, żeby móc je przytulić. Ale są też tacy, którzy chcą miliona za to, że mogli ze swoim dzieckiem przez kilka dni, i że mogli je pożegnać.
Co bywa dla kobiety większą traumą – urodzenie dziecka z ciężkimi wadami rozwojowymi, które w niedługim czasie na pewno umrze, czy abortowanie go?
"Moja wiara nikomu nie zagraża. Jej sednem jest zasada miłości bliźniego i pozostaje zgodna z powołaniem lekarza, ponieważ oznacza, że każdego pacjenta należy traktować z równym szacunkiem" - mówi orędownik życia ludzkiego, prof. Bogdan Chazan.
Ministerstwo Zdrowia zaprezentowało kilka dni temu projekt ustawy dot. in vitro. Jednocześnie Ministerstwo pokazało dane, które pokazują wielką nieefektywność tej metody, czego najlepszym dowodem jest fakt, że po zainwestowaniu 72,4 mln zł (!) urodziło się zaledwie 214 dzieci!
Zebraliśmy się pod ratuszem jako wspólnota która chce się modlić o to, żeby dzieci poczęte mogły się urodzić i za tych, którzy chronią ich życie. Ale taką samą troską otaczamy też tych, których życie wieczne jest zagrożone, np. panią prezydent Gronkiewicz-Waltz. Podejmując takie decyzje, ona de facto wspiera aborcję, więc jej życie wieczne jest zagrożone. I dlatego ją też chcemy objąć tą naszą modlitewną troską miłości Kościoła. Modlitwa nigdy nie jest bez znaczenia. Pan Jezus powiedział: „gdzie dwóch albo trzech jest zebranych w imię Moje, tam i Ja jestem”. Dziś było nas tu więcej niż dwie osoby. Szatan ma bardzo prostą metodę działania – żeby zniechęcić. Jak powiedział irlandzki polityk i filozof - Wystarczy, żeby dobry człowiek nic nie robił, a zło zatryumfuje. To wszystko. I diabeł wtedy może spokojnie działać. Dlatego nie możemy być bierni. Musimy działać.
"To demagogiczne stwierdzenie" - komentuje zarzut inż. Antoni Zięba w videoblogu pro-life, którego odcinek nosi tytuł: "Legalna aborcja ratuje kobiety? Kłamstwo i głupota!"
To się stało kilka dni temu. Gdzieś, nie ważne gdzie, podeszła do mnie kobieta. Zaczęliśmy rozmawiać: o prof. Chazanie, o aborcji o tym, jak podchodzą do niej ludzie. W jej oczach pojawiły się łzy.
Po chrześcijańskich portalach internetowych krążą właśnie fragmenty książki amerykańskiej autorki Magdy Dened, zawierającej wstrząsające świadectwa osób uczestniczących w dokonywaniu aborcji. Wynika z nich jednoznacznie, że tzw. zabieg przerywania ciąży to bardzo trudne przeżycie dla lekarza-abortera. Czy Pana doświadczenie kontaktów z tym środowiskiem to potwierdza?
Słowa tego apelu kieruję do ludzi mediów III Rzeczpospolitej - niezależnie od ich światopoglądu, poglądów politycznych, aktualnych czy byłych miejsc pracy.