Mięczaki nie budują państwa. I niszczą relacje - zdjęcie
01.08.14, 12:30Fot. Wikipedia

Mięczaki nie budują państwa. I niszczą relacje

33

1 sierpnia, a także wydarzenia poza naszymi wschodnimi granicami są nieodmiennie okazją do stawiania pytań o to, czy te pokolenia ruszyłyby to walki, tak jak nasi poprzednicy. Czy „Polactwo”, by posłużyć się określeniem Rafała Ziemkiewicza, a także leminżeria jest jeszcze w stanie, tak jak nasi Rodacy stanąć do walki o wartości, czy potrafi oddać życie, a przynajmniej wygodę, samozadowolenie i spokój za jakieś wyższe wartości? Czy też – w każdym z przypadków konieczności poświęcenia czegokolwiek – spieprzaliby jak szczury z tonącego okrętu? A może trzeba potraktować rzecz jeszcze szerzej i zadać pytanie, czy my jesteśmy zdolni do takiego działania? Czy wychowanie, pop-kultura, dominujący dyskurs publiczny nie przekształcił nas w bezjajeczne leszcze, które są w stanie jedynie uciekać, a nie walczyć?

Cnota męstwa zawsze potrzebna

Te pytanie, o czym też warto pamiętać, nie dotyczą tylko sytuacji wojenno-militarnych. Kryje się w nich także pytanie o to, czy potrafimy i czy wychowujemy naszych synów do stanięcia twarzą w twarz z wyzwaniami jakie przyniesie im życie? Czy będą oni w stanie podjąć swoje Westerplatte, gdy urodzi im się niepełnosprawne dziecko, czy też będą zwiewać do nowej panny, tak jak teraz deklarują, że jeśli zacznie się wojna to spieprzą za granicę? Czy jeśli – a grzech w tej dziedzinie się przecież zdarza – będą mieli nieplanowane dziecko, to czy podejmą wyzwanie, zrzucą z siebie skórę wiecznego nastolatka i zostaną ojcem, czy też zasugerują „inne rozwiązanie całej sprawy” lub też porzucą kobietę, której owe dziecko zmajstrowali. To także pytanie o to, czy młody chłopak będzie umiał stanąć w obronie swojej żony i swoich dzieci a także zrezygnować z wygody właśnie na rzecz potomstwa. Wojna, obowiązki militarne wobec Ojczyzny, to tylko jeden, wcale nie najczęstszy wyraz męstwa mężczyzny.

I właśnie dlatego trzeba wrócić do klasycznych wzorców wychowania chłopaków. U ich podstaw musi leżeć wychowanie do cnót. A jedną z nich jest cnota męstwa. Od czasów starożytnych leżała ona u podstaw wychowania młodych mężczyzn. I Platon i Arystoteles wskazywali, że to właśnie ona powinna kształtować nasze zachowania. „Człowiek mężny jest nieustraszony w tym stopniu, w jakim nim człowiek być może. Będzie się więc wprawdzie bał rzeczy wspomnianego rodzaju, będzie się jednak zgodnie z nakazami obowiązku i rozumu na nie narażał ze względu na to, co jest moralnie piękne: to bowiem jest celem dzielności etycznej” - wskazuje Arystoteles. „Mestwo (…) decyduje się na pewne rzczy i naraża na nie dlatego, że takie postąpienie jest moralnie piękne lub że zaniechanie takiego postąpienia jest haniebne” - uzupełnia Filozof w „Etyce Nikomachejskiej”. A święty Tomasz z Akwinu uzupełnia, że „męstwo (…) to cnota pozwalająca wytrwać w niebezpieczeństwie śmierci”. To sformułowanie także należy rozumieć szerzej. Umieraniem dla siebie jest wiele decyzji, na które nie mamy ochote, ale o których wiemy, że wymaga ich od nas wierność konkretnym osobom, decyzjom czy wartościom. Tych wyborów jest tyle, ile życiorysów, ale w każdym trzeba zachować wierność zasadzie męstwa. Jego przeciwieństwem jest bowiem tchórzostwo, ucieczka z pola walki, z przestrzeni własnego życia.

Wychowanie do cnót

Niezależnie od rozmaitych dyspozycji psychicznych i emocjonalnych, nikt się mężnym od razu nie rodzi. Do cnót trzeba wychowywać (a niekiedy trzeba się do nich samowychowywać). „... trzeba od wczesnej młodości być wdrażanym poniekąd, jak mówi Platon, do radości i zmartwienia z powodu tych rzeczy, którymi należy się cieszyć i martwić” - uzupełnia niezawodny Arystoteles. Chłopcy muszą zatem wiedzieć, że tchórzostwo, ucieczka, pozostawienie słabszych samymi sobie, odrzucenie wzięcia odpowiedzialności za własne decyzje, jest postępowanie niegodnym mężczyzny i chłopaka. Chłopaki nie tyle nie płaczą, ile nie tchórzą, nie uciekają przed wyzwaniami, nie płaszczą się przed silniejszymi. I to od pierwszych lat życia.

Poczucie obciachu jakim jest tchórzostwo, poczucie, że normalny zdrowy mężczyzna jest odważny trzeba w chłopcach wyrabiać, zawstydzając ich, kiedy trzeba, a także promując odpowiednie wzorce. Jednym z nich są właśnie powstańcy warszawscy, ludzie, którzy walczyli i oddawali życie z to, co najważniejsze. Ale takich postaci jest w naszej historii więcej. To żołnierze niezłomni, to walczący z bolszewikami żołnierze, to legioniści, powstaścy z listopada i stycznia. Ale to także ci, którzy wyruszyli na wojnę z lenistwem, alkoholizmem, bezmyślnością. To bł. Edmund Bojanowski, bł. Marcelina Darowska, św. Albert Chmielowski, św. Rafał Kalinowski (obaj ostatni zresztą powstańcy), to bł. Jerzy Popiełuszko i ks. Sylwester Zych, a także ks. Ignacy Skorupka. W poprzednich wiekach takich postaci było jeszcze więcej. I ich wzorcami trzeba karmić nasze dzieci.

Wychowanie zakłada jednak także pokazywanie antywzorców i to z jednoczną oceną. Nie ma zatem wątpliwości, że nasze dzieci muszą wiedzieć, co myśleć o zdrajcach Wojciechu Jaruzelskim czy Zygmuncie Baumanie, muszą jednoznacznie oceniać Bieruta, Kiszczaka i innych komunistycznych pachołków, muszą wreszcie nauczyć się pogardy dla postępowania (nie dla osoby, a rozróżnienie tego bywa czasem trudne, ale jest konieczne w wychowaniu chrześcijan) dla działań Jerzego Urbana. Te antywzorce muszą być obecne w naszym postępowaniu wobec dzieci, tak by wiedziały one czym jest dobro, a czym zło, by wiedziały, że z pewnych swoich decyzji czy zachowań mogą być dumne, ale inne są godne pogardy.

Po pierwsze codzienność

Wbrew pozorom nie chodzi jednak tylko o postawy wobec narodu i państwa czy społeczeństwa, ale także o postawy wobec naszych bliskich, w naszej codzienności. Ucieczką od odpowiedzialności, czyli zwyczajnym tchórzostwem jest pozostawienie ciężarnej dziewczyny, odejście od dzieci i żony do nowej konkubiny czy kochanki itd. Prawdziwy mężczyzna jest nie tylko mężny, ale i wierny – osobom i decyzjom które podjął. Ale do tego możemy wychować naszych synów tylko własnym przykładem. Oni muszą widzieć naszą miłość, naszą wierność, naszą gotowość do oddania życia (wygody) za naszych bliskich, za tą, która jest z nami jednym ciałem. Bez tego świadectwa, bez pokazania, że jesteśmy gotowi na wszystko nie będzie przyszłych pokoleń gotowych na wierność, uczciwość, odpowiedzialność i wreszcie na męstwo. Wzorce osobowe, postawy sprawdzają się bowiem najmocniej w codzienności, w rzeczach małych.

Na koniec warto jednak przypomnieć także, że niezależnie od tego, w jakim miejscu się obecnie znajdujemy, zawsze możemy zacząć od początku. Mam przyjaciela, który – delikatnie rzecz umując nie był dobrym mężem i ojcem. Ale zaczął powoli powstawać, a gdy nadeszła godzina próby stał się prawdziwym bohaterem. Podjął wyzwanie i stara mu się sprostać. Opiekuje się żoną i ciężko chorym dzieckiem. I w ten sposób realizuje swoje Westerplatte, staje się Powstańcem Warszawskim codzienności. W walce, której – po tej stronie – nie może wygrać, ale która buduje prawdziwą – jego i jego żony – świętość.

Tomasz P. Terlikowski

 

Komentarze (33):

anonim2014.08.1 12:56
Dobry tekst, gratuluję.
anonim2014.08.1 13:14
Ummm dla mnie ważniejsze jest życie moje i mojej rodziny niż abstrakcyjne wyobrażenie o obronie polskości. Dziękuje wolałbym z rodziną wyemigrować zapewniającym im bezpieczeństwo, a jednocześnie nie ryzykując swojego życia tak, by później nie zostawić półsierot i wdowy po sobie. Tym się właśnie różnimy, podejściem do wartości, dla mnie życie moje i moich bliskich jest najważniejsze, a to że Polska przestanie być nazywana Polską? Cholera trudno, wolę uratować życie swojej rodzinie, nie ryzykując ich bezpieczeństwa, to się nazywa odpowiedzialność za czyjeś życie.
anonim2014.08.1 14:09
Ani Polactwo ani lemniżeria, ani Polacy ani nawet patrioci nie chcą oddawać życia za Polskę. Czemu ? Bo ojczyzna systematycznie Polaków gnębi i okrada. Ostatnio ukradła pieniądze z emerytur. Nie dziwię się tym którzy nie chcą ginąć za taki kraj. Zdrówka
anonim2014.08.1 14:29
O, Panu też podziękuję za fajną notkę :-) I też dodam - do głosu - to, co wkleiłem u Pana Jakuba (http://www.fronda.pl/blogi/nowy-autorytet-na-dzielni/praktyczne-korzysci-plynace-z-szalenstwa,39994.html) "obraża Pan pamięć tych którzy w walce na wszystkich frontach zginęli i ginąć będą po to, aby Pan mógł się teraz "szczycić" swoim "męstwem" wychowywania dzieci..." "Znalazł się, psia mać, znawca duszy polskiej, co to teraz będzie naród rozstawiał po kątach. Nie podoba się, to spadaj do kacapów, tam cię przytulą! Jeśli miałbym jakoś 'swoimi słowami' nazwać doktrynę Polski, to jest taka, że nas się nie przerobi. Jesteśmy nie-do-za-je-ba-nia. Można próbować nas złamać tysiące sposobów, można przekupywać, muzułmanić, mieszać w głowach milionom, ale i tak zawsze będzie ryzyko, że machniemy ręką na te 'zdobycze' i spuścimy staroświecki, sarmacki wpierdol. Nigdy nie można być pewnym. I w sumie nie wiadomo dlaczego, co nam tak naprawdę nie pasuje w statusie sytego niewolnika". Za: http://patrick.pearse.salon24.pl/476946,doktryna - przeczytać całość! Sursum corda!
anonim2014.08.1 14:37
Generał Sosnkowski w Komunikacie naczelnego Wodza do dla Komendanta Głównego Sił Zbrojnych w Kraju z czerwca 1944 stwierdza: „O losie Polski przesądzili alianci w Teheranie. Nasza rola w tej fazie wojny jest skończona. Należy wstrzymać się od wielkich wykrwawiających działań, gdyż szkoda już każdej kropli krwi, szczególnie młodzieży polskiej.” tylko masonerii było to Powstanie na rękę. Przy okazji Wanda Wasilewska była w masonerii.
anonim2014.08.1 14:55
Narodowi polskiemu potrzebni żywi Polacy, a nie martwi. Jak ktoś promuje Judeopolonię to niech ściągnie Mosad.
anonim2014.08.1 15:04
Panie Tomaszu - kiedy wrócą filmiki frondy, w których komentuje Pan prasę? Pozdrawiam.
anonim2014.08.1 15:16
[Czy „Polactwo”, by posłużyć się określeniem Rafała Ziemkiewicza, a także leminżeria jest jeszcze w stanie, tak jak nasi Rodacy stanąć do walki o wartości, czy potrafi oddać życie, a przynajmniej wygodę, samozadowolenie i spokój za jakieś wyższe wartości?] Jeśli mieliby walczyć o to, aby galerie handlowe i supermarkety były otwarte w niedziele, żeby nie wyłączyli kablówki (SAT), a w tym przede wszystkim TVN, TVN24, Discovery, Natio. Geo, to może by stanęli do walki. :) A tak na poważnie, zachęcam wszystkich wierzących aby zadali sobie proste pytanie. Czy mój Nauczyciel, Jezus Chrystus stanąłby do walki? Czy zachęcałby do niej? PS. A czy wychowywać dzieci na mięczaków czy twardzieli? A może najlepiej wychowywać w Bożej Prawdzie, zgodnie z naukami Jezusa, zgodnie z Ewangelią. Bóg nie mierzy w nas „twardości”, jak sanepid określa twardość wody. Bóg sprawdza w nas MIŁOŚĆ i na tej podstawie daje „certyfikat” do Nieba. : )
anonim2014.08.1 15:17
To jest chore myślenie. Straszne, ludzi którzy tak myślą można się bać.
anonim2014.08.1 15:21
[A tak na poważnie, zachęcam wszystkich wierzących aby zadali sobie proste pytanie. Czy mój Nauczyciel, Jezus Chrystus stanąłby do walki? Czy zachęcałby do niej?] Oczywiście chodzi mi o walkę w Powstaniu Warszawskim.
anonim2014.08.1 15:38
@Lubiniak Akurat Jezus był w tej samej sytuacji, w okupowanym kraju, gdzie cześć oczekiwała od niego rozpoczęcia powstania. I co zrobił Jezus? Oddał Bogu ci Boskie a cezarowi co cesarskie. Potem doprecyzował to Paweł z Tarsu: nie ma już Żyda ani Greka, jesteście obywatelami nieba i wasza ojczyzna jest właśnie tam. Za moją ojczyznę mógłbym oddać życie.
anonim2014.08.1 16:57
Powstanie Warszawskie, jako część akcji Burza, jest polskimi Termopilami. Można oceniać je różnie. Ja oceniam je bardzo pozytywnie (temat na dłuższy wywód). Samo środowisko patriotyczne było podzielone, co do jego sensowności, np. NSZ był mu przeciwny. Jest to jednak wielki symbol Polski Walczącej, ostatni zryw niepodległych i wolnych Polaków (uwzględniam również obecną rzeczywistość), który zasługuje na piękne pomniki. Wydaje mi się, że min. wspomnienie tego bohaterstwa to jedyne, co trzyma jeszcze szczątki polskiego Ruchu Narodowego na powierzchni. Naturalnie red. Terlikowski pisze banialuki pod dyktando polityczno-biznesowe. Polska Patriotyczna dogoreje już niedługo, i to nie dlatego, że młodym Polakom brakuje męstwa itp., ale dlatego, że obecne kur…two zabija duszę skuteczniej niż sowieci w Katyniu, a tych, których to nie zabije, dobije się aparatem władzy.
anonim2014.08.1 17:10
Trzeba unikać każdej wojny z świadomością że pokój może się skończyć każdego dnia.
anonim2014.08.1 19:00
Panie Terlikowski pan podejmuj decyzje o śmierci swojej i swoich dzieci, a nie jak tchórz o śmierci 150 tyś innych Polaków. Na tym to polega, że ma się odpowiedzialność, a nie popełniać samobójstwo i skazanie na śmierć innych, którzy na to się nie zdecydowali.
anonim2014.08.1 19:43
Trex: Generalnie ma Pan rację. Ale proszę pamiętać, że pod Termopilami zginęli wyłącznie żołnierze. W powstaniu średnio na jednego zabitego powstańca przypadało dwudziestu zabitych cywili, którzy nie mogli się bronić, nie mieli gdzie się schować ani dokąd uciekać...
anonim2014.08.1 19:49
Panie Redaktorze: Proszę o odpowiedź. czy był Pan w wojsku, a jeśli nie to dlaczego?
anonim2014.08.1 19:51
Panie Redaktorze: proszę o odpowiedź. czy był Pan w wojsku? A jeśli nie to dlaczego?
anonim2014.08.1 20:04
Duzo bylo powstan w naszej historii i chwala tym co bronili polskosci. Ale w tym momencie Polska potrzebuje ludzi ktorzy chca budowac ojczyzne, rozwijac jej gospodarke, promowac pozytywne wartosci jak wspolpraca ponad podzialami.
anonim2014.08.1 20:11
Panie Piogal: proszę o powstrzymanie się od inwektyw. Możemy nie zgadzać się z p. Terlikowskim, ale nie musimy go obrażać.
anonim2014.08.1 20:46
Panie Redaktorze:ponawiam pytanie. czy był Pan w wojsku? A jeśli nie to dlaczego?
anonim2014.08.1 21:05
Jakby moj syn, corka, maz czy siostra chcieli isc na wojne to zamknelabym w piwnicy pod kluczem :) Zartuje oczywiscie ale dla mnie priorytetem zawsze bylaby ochrona rodziny a nie wysylanie jej na pewna smierc.
anonim2014.08.1 21:09
Pani Anno: w razie wojny, sama Pani nie ochroni ani siebie ani rodziny. Natomiast armia w której mogłyby służyć Pani dzieci, ma taką szansę. Serdecznie pozdrawiam
anonim2014.08.1 23:01
Tak ale prawdopodobienstwo ze moje dzieci by z tej armii juz nie wrocily byloby bardzo wysokie. Jaka dla mnie roznica czy zgina tu czy tam, jesli juz ich nie bedzie? Mysle ze na wojnie latwiej zginac niz w okupowanym kraju. Sama bedac dzieckiem chcialam byc w armii a kiedy mama mowila o Powstaniu Warszawskim pytalam sie: a czy ty pozwolilabys mi na udzial w powstaniu? Odpowiedz: w zadnym wypadku. Teraz ja rozumiem chociaz sama jeszcze nie mam dzieci.
anonim2014.08.2 0:16
Anno: jeśli nasze dzieci (mam dwóch synów) pójdą walczyć, to jest szansa , że albo Twoje albo moje albo czyjeś inne dzieci przeżyją. Jeśli Ty, ja czy ktoś inny nie pozwoli swoim dzieciom iść walczyć w obronie Twojej, mojej czy kogoś innego - wszyscy zginiemy. Z Bogiem
anonim2014.08.2 1:05
Generalnie nie komentuję, tylko czytam, ale chciałbym wtrącić. Nikt nie ujął mojego podejścia do tematu lepiej niż Mistrz "- Ale są sprawy, za które warto umierać - stwierdziła Motyl. - Nie, nie ma. Ponieważ masz tylko jedno życie, a pięć innych spraw możesz dostać na każdym rogu ulicy. - Wielkie niebiosa, jak możesz żyć z taką filozofią? Rincewind nabrał tchu. - Długo. " Dziękuję
anonim2014.08.2 16:36
kościół uczy że nie wolno zabijać! że walka jest czymś złym, należy unikać krzywdzenia innych. jeśli ktoś nas napadł to widocznie Bóg tak chciał. w powstaniu zginęło około 200 tys cywilów! czy to jest powód do dumy? obecnie jesteśmy mięczakami bo władza uczy nas pacyfizmu i nie pozwala na posiadanie broni! za posiadanie broni 8 lat do więzienia! więc jak nas ktoś napadnie to nie staniemy w obronie ojczyzny bo nie będziemy ginąć za władzę która nie pozwala, nie daje możliwości nam się bronić.
anonim2014.08.2 21:11
OZ - Mosad juz jest od dawna w Polsce więc nie trzeba go ściągać ;-)
anonim2014.08.2 23:54
A mnie sie artykul podobal bez zlosliwosci prosze (czesto bzdyry pisze ale jak chodzi o rodzine i pedofilie ...) Tylko jest jedne problem jak juz "odkrywam" ze jestem pozadnym normalnym ojcem, to nie po drodze mi z kosciolem katolickim w Polsce. Przykre ale prawdziwe.
anonim2014.08.3 4:52
Krotkie pytanie. Panie Terlikowski, czy byl pan w wojsku? Tzn czy odsluzyl pan staz w armii. Nie wazne czy z poboru czy ochotniczo. Tak czy nie.
anonim2014.08.3 13:10
Ech... widzę, że Piogalek POjechał... sam dzieciaki chyba z kozą zrobi, a wychowa takich "bohaterów" , jak Rousseau, co to w Wandei kobiety i dzieci wyżynali.
anonim2014.08.3 13:34
Cudowny cytat: "nasze dzieci muszą wiedzieć, co myśleć" Hahahahaha
anonim2014.08.3 15:22
Tragedia.....
anonim2014.08.4 23:06
@agarwaen22 dobrze powiedziane. Kraj zwany Polską nie musi istnieć, w ogóle jestem za zniesieniem granic. Najważniejsze jest szczęście nasze i naszych bliskich, w końcu szczęście to główny sens naszego życia. W czasie wojny chciałabym wyjechać z moją dziewczyną do kraju, gdzie jest pokój, ja się szybko przyzwyczajam do nowych miejsc, języki znam.