Bogata, znana, szczęśliwa... i martwa. Zabił ją zespół poaborcyjny
A z jej opublikowanych wspomnień wynika zupełnie jednoznacznie, że początkiem depresji, która ją zabiła była... aborcja. Zabicie dziecka wymusił na niej jej były mąż, dla którego od ojcostwa ważniejsza była kariera sportowa. O tym, że właśnie aborcja była początkiem „potwora depresji” pisała Dawson niezwykle mocno. „Kiedy wróciła do domu (po aborcji) poczułam, że coś się zmieniło. Czułam zmianę” - wspominała w książce „Air Kiss & Tell” i dodawała, że to był początek jej depresji.