- Płci, podobnie jak rasy, nie da się zmienić. Przecież w każdej komórce ciała tego posła nadal są chromosomy męskie, a nie żeńskie. Zaburzenie tożsamości płci należy leczyć, ale to psychikę trzeba dostosować do ciała, a nie odwrotnie. A już z całą pewnością nie powinniśmy pisać ustawy dla garstki takich osób, gdyż w ten sposób zachęcamy ludzi do podobnych szaleństw – podkreśla prof. Pawłowicz.
A dopytywana o to, dlaczego wciąż mówi o jednym z polityków Twojego Ruchu „„Krzysztof Bęgowski, obecnie Anna Grodzka” odpowiada, że nie może o nim mówić inaczej, bo „ten poseł złożył w Sejmie projekt ustawy, wedle której zmiana płci nie musi być nieodwracalna, gdyż możliwy jest powrót do płci poprzedniej?”. - Zresztą gdy ktoś wchodzi do polityki, to musi się zgodzić na dociekliwe pytania i wszechstronne oceny. A te wszystkie paniusie, które się za nim ujmują, są śmieszne. Współczuję osobom, które są zagubione w swojej tożsamości płciowej. Na pewno przeżywają osobisty dramat, a do tego dochodzą kpiny i szyderstwa otoczenia. Niemniej nie mogę przestać mówić, co te nieszczęśliwe osoby robią złego. Mamy do czynienia z kulturową walką na śmierć i życie – podkreśla.
- Płci, podobnie jak rasy, nie da się zmienić. Przecież w każdej komórce ciała tego posła nadal są chromosomy męskie, a nie żeńskie. Zaburzenie tożsamości płci należy leczyć, ale to psychikę trzeba dostosować do ciała, a nie odwrotnie. A już z całą pewnością nie powinniśmy pisać ustawy dla garstki takich osób, gdyż w ten sposób zachęcamy ludzi do podobnych szaleństw – uzupełnia.
Poseł zaznacza także, że nie sprawia jej przyjemności mówienie o odstępstwach od seksualnej normy. - Opowiadanie o tych wszystkich zachowaniach homo, bi czy transseksualnych, sprzecznych z naturą, wcale nie sprawia mi przyjemności. Przeciwnie: robię to z najwyższym obrzydzeniem. Ale muszę, aby Polacy wiedzieli, co nam grozi. Ludzie naprawdę potrzebują, żeby ktoś w przystępny sposób wytłumaczył im te wszystkie sprawy. I proszą o to – podkreśla.
TPT/Rp.pl
