Kościół
Ta historia wygląda zupełnie nieprawdopodobnie. Ksiądz dowiaduje się, że ma dziecko (to akurat się zdarza), którego nie chce (tego już nie rozumiem, ale w przypadku osobowości kompletnie niedojrzałej może się to zdarzyć, więc jego kochanka nie chodzi nawet na badania. Tydzień przed terminem kobieta zaczyna rodzić, a ksiądz przygotowuje jej posłanie i wraca do słuchania muzyki (i tego już wyobrazić sobie nie można, jeśli jakikolwiek mężczyzna by coś takiego zrobił, to nie byłby godzien być nie tylko kapłanem, ale nawet określać się mianem faceta). A karetkę wezwał dopiero, gdy dziecko zmarło po narodzinach (tak mógł się zachować tylko zwyczajny …) Aż trudno uwierzyć, by coś takiego mogło się zdarzyć. Ale wiele wskazuje na to, że się zdarzyło.