Redakcja popularnego portalu przytacza wypowiedzi różnych osób, które - po prostu - najzwyczajniej w świecie nie otrzymały rozgrzeszenia, ponieważ nie wyraziły skruchy, ale... postanowiły pójść do Komunii. "Byłam świadkiem na ślubie brata, stało się jednak coś okropnego - ksiądz nie dał mi rozgrzeszenia" - przytacza opowiastkę niejakiej Basi red. Marta Woźniak, nazywając opowiastkę, jakich wiele, "osobistym dramatem".
"Przyznałam się do tego, że żyję w konkubinacie. Byłam zła i rozżalona, ale i tak postanowiłam pójść do komunii. Ostatecznie to Bóg mnie ocenia i wydaje mi się, że nie jestem grzesznikiem, któremu miałby nie wybaczyć, więc nie żałuję swojej decyzji. A następnym razem, jeśli w ogóle pójdę do konfesjonału, to na pewno o swoim związku nie wspomnę" - odgraża się zrozpaczona (?) Basia.
I tak, mamy do czynienia z wyliczanką jakiejś Ani, Kasi i innych niewiast, którym przeszkadza to, że ksiądz również jest człowiekiem grzesznym, czy nie ma bladego pojęcia o problemach rodzinnych, które trapią biedne kobiety. Zupełnie tak, jakby Sakrament był tylko klerykalną wersją psychoterapii... Standardowo nie brakuje głosów oburzonych kobiet, które nie spowiadają się ze stosowania antykoncepcji, młodzieńców, którzy nie spowiadają się, bo przecież "nikogo nie zabili", itd.
Chociaż w tekście padają sensowne pytania o traktowanie spowiedzi jak wizyty w fast foodzie, gdzie ustawiamy się w kolejce, a duchowny "z automatu" przydziela nam pokutę i rozgrzeszenie, wypadałoby zapytać: o co chodzi? Co takiego dziwi redakcję Onetu, że decyduje się występować niemal w roli rzecznika osób, które mają problemy z zaakceptowaniem jasno i dobitnie przedstawionej nauki Kościoła? Nie czas i nie miejsca na teologiczne rozważania, ale odpowiedź na kluczowe pytanie: czy jeżeli decydujemy sie na korzystanie z usług danej firmy, powinniśmy od niej żądać zmiany reguł, które sami zaakceptowaliśmy przy spisywaniu umowy?
Na takiej samej zasadzie działa Ecclesia. Nie podoba Ci się? Nie musisz tu być, droga wolna. Jak to napisał jeden z autorów tygodnika "Najwyższy CZAS!", Kościół to instytucja libertariańska. Można dostawać drgawek na samą nazwę doktryny wolnościowców, ale coś w tym jest...
Aleksander Majewski

