Tytuł "Deficyt Watykanu" wiele sugeruje, ale nie oddaje obrazu rzeczywistości, która jest zupełnie inna, niż chcieliby tego redaktorzy z Czerskiej.

 

Owszem, ubiegłoroczny budżet samej Stolicy Apostolskiej miał deficyt w wysokości prawie 15 mln euro, ale bilans Państwa Watykańskiego za rok 2011 zamknął się nadwyżką o wartości 22 mln euro! W ostatnim roku wzrosła liczba zawiedzających muzea watykańskie, których było ponad 5 mln, przez co wpływy z tej działalności wyniosły ponad 91 mln euro!

 

Wzrost odnotowano również w innych dziedzinach, jak ofiary ze świętopietrza, przeznaczone na papieską działalność dobroczynną (wzrost o 2 mln dolarów do zawrotnej kwoty 70 mln), wpływy z diecezji na utrzymanie Kurii Rzymskiej (wzrost o 5 mln do 32 mln dolarów). Również zakony mogły pochwalić się w 2011 r. wzrostem ofiarności o 7 proc., co stanowi 1, 2 mln dolarów.

 

Czy nie są to dane godne uwagi? Niezależnie od więzów, jakie łaczą nas z Kościołem, warto spojrzeć na to chłodnym okiem i postawić pytanie: która instytucja w dobie kryzysu może pochwalić się takim wzrostem otrzymywanych darowizn. To prawdziwy fenomen! I dziennikarze "Gazety Wyborczej" doskonale zdają sobie z tego sprawę, stąd takie typowo "Wybiórcze" podejście do tematu. Wszakże tytuł "Deficyt Watykanu" mówi niezorientowanemu czytelnikowi wszystko. Nie trzeba zagłębiać się w szczegóły...

 

Aleksander Majewski