Tu nie chodzi o media i ich nagonkę, ale o życie wieczne ludzi
Medialny atak, który niewątpliwie ma miejsce, skłania część osób wierzących do reakcji obronnych. Jeśli nas atakują, to musimy siebie, i innych atakowanych, bronić. Problem polega tylko na tym, że jest to reakcja nieracjonalna. Nawet, jeśli atak nie jest bowiem motywowany dobrymi intencjami, to i tak istotne jest to, czy ma on jakieś racjonalne dno. I czy rzeczywiście nie trzeba czegoś zrobić z problemem, zamiast zajmować się udawaniem, że go nie ma, albo wskazywaniem, że jest on także gdzie indziej.