Barcikowski dla Fronda.pl: Wyjaśnijmy o co chodzi w sprawie ks. Lemańskiego
Ksiądz Lemański nieposłuszny?
Kategoria
Sekcja: Duchowość i wiara
Ksiądz Lemański nieposłuszny?
Po klęsce w bitwie z Maurami pod Tangerem w 1437, której celem było wyzwolenie wielu pojmanych wcześniej chrześcijan, został dobrowolnie zakładnikiem sułtana Fezu i zmarł w niewoli, ponieważ nie chciał wydania chrześcijańskiego miasta w ręce niewiernych.
Marta Brzezińska: Ks. Wojciech Lemański otrzymał kolejne upomnienie a wraz z nim zakaz wypowiadania się w mediach. Tymczasem dzieje się rzecz przedziwna - „Tygodnik Powszechny” drukuje zdjęcie proboszcza z Jasienicy na okładce z ogromnym napisem: „Nie chcę milczeć”. Sam zainteresowany wyraźnie daje do zrozumienia, że nie zamierza respektować zakazu abp Henryka Hosera. Jak ta sytuacja może się skończyć?
"Ta przyjaźń - jak wspomina Kardynał Stanisław Dziwisz, Arcybiskup Metropolita Krakowski - sięga jeszcze czasów krakowskich i lubelskich i przetrwała aż do śmierci sługi Bożego. Ksiądz profesor Nagy wspierał Ojca Świętego swoim doświadczeniem naukowym i kapłańskim, swoją myślą, zawsze świeżą, przewidującą, wybiegającą w przyszłość".
„Ja nie jestem katolikiem, ale to nie znaczy, że nie jestem zbulwersowany postępowaniem Darskiego i naszych sądów w jego kwestii. Jestem ewangelikiem, gdzie podstawą mojej wiary jest Ewangelia - Słowo Boże. Jestem zbulwersowany takim postępowaniem - bezczeszczeniem świętości, Świętego Słowa Bożego przez obywateli naszego kraju, jak i zaskoczony postępowaniem wymiaru sprawiedliwości, który uniewinnia w tej kwestii obywateli.”
24 maja metropolita warszawsko-praski abp Henryk Hoser nałożył na księdza zakaz wypowiadania się w mediach – poinformował „Tygodnik Powszechny”, który uczynił z tej – dość oczywistej biorąc pod uwagę wypowiedzi ks. Lemańskiego w sprawie in vitro – decyzji okładkę swojego numeru. Okładkę, na której ksiądz Lemański oznajmia, że „nie chce milczeć”.
Piotr sam nawrócił się na wiarę katolicką, chociaż jego rodzice wychowywali go w manicheizmie. Manicheizm to herezja powstała we wczesnym chrześcijaństwie, wyrosła z nauki perskiego filozofa Maniego (215 -275) który w swoim nauczaniu łączył naukę Zaratustry, buddyzm, gnostycyzm i chrześcijaństwo. W późniejszych stuleciach często słowo „Manichejczyk” umownie oznaczało heretyka, nawet jeżeli doktryna tej herezji mocno odbiegała od pierwotnych założeń manicheizmu. (Gerald O'Collins SJ, Edward G. Farrugia SJ, Leksykon pojęć teologicznych i kościelnych)
Jak relacjonuje telegraph.co.uk kardynał narzekał na występujący niekiedy "Brak integracji między architektem, a wspólnotą wiary”.
- Mocarstwa imperialistyczne Rosja, Prusy i Austria nie zdołały pokonać wiary i Kościoła na tej ziemi. Nie udało się to również w XX wieku Hitlerowi i Stalinowi, którzy chcieli budować świat bez Boga, a w konsekwencji zgotowali Europie i światu "piekło na ziemi" – mówił arcybiskup i podkreślał, że „w dobie neopogaństwa i antyklerykalizmu, których przedstawiciele atakują Kościół i pasterzy Kościoła, Polska nie może ulec tym tendencjom i prądom – mówił prefekt w homilii wygłoszonej podczas mszy św. przed Świątynią Opatrzności Bożej”.
„Ileż razy słyszymy: «Czy wy chrześcijanie nie możecie być trochę bardziej normalni, jak inni, bardziej racjonalni?!» – mówił Franciszek. – To głos takich zaklinaczy węży: «No, bądźcie trochę normalniejsi, nie tacy sztywni...». Ale słychać w tym echo: «Tylko nie opowiadajcie tych historii, że Bóg stał się człowiekiem!». Wcielenie Słowa jest zgorszeniem, które stoi tu za plecami. Możemy podejmować wszelkie dzieła społeczne, jakie chcemy, to usłyszymy: «Jaki doskonały jest Kościół! Jakie ma świetne dzieła socjalne!». Ale spróbujmy powiedzieć, że robimy to, bo ci ludzie to ciało Chrystusa, a przychodzi zgorszenie. Taka jest prawda, takie jest objawienie Jezusa: Jego wcielona obecność”.
Osoba dająca świadectwo na portalu christiananswers.net wspomina swoje motywacje pozostania buddystą. Pisze, w zasadzie logicznie: „Myślałem - Buddyści nie rozpoczynają wojen. Nigdy też nie było Buddyjskiej inkwizycji. Za to podkreślają oni mądrość, współczucie, miłosierdzie i osobistą przemianę. I na pewno nigdy nie grozili mi wiecznością w jeziorze ognia.”
Dlaczego uroczystości z 1938 roku były tak hucznie obchodzone? - pytam o. dr. Aleksandra Jacyniaka, kustosza Muzeum Św. Andrzeja Boboli w Warszawie i jednego z organizatorów tegorocznego Święta Dziękczynienia. - Dwudziestolecie międzywojenne to był czas niezwykłej radości z odzyskania niepodległości i promocji polskości. Św. Andrzej Bobola był tym, który przepowiedział zmartwychwstanie Polski. Twierdził również, że będzie jej patronem. Jego kanonizacja była pierwszym aktem wyniesienia Polaka do godności świętego po ponad 170 latach, czyli od czasów jeszcze sprzed pierwszego rozbioru Polski. Na same uroczystości kanonizacyjne przybyło do Rzymu około 9 tys. Polaków i Polonii i była to największa pielgrzymka naszych rodaków do Wiecznego Miasta od początków państwowości polskiej. Widzimy więc ile tutaj religijno-narodowej symboliki. Wyniesienie Boboli na ołtarze i czczenie go jako patrona odrodzonej Polski niezwykle nobilitowało naród. Widziano w nim szczególnego orędownika przed Bogiem.
Wybrane motywy z wypowiedzi ks. rektora:
Pierwsza sobota każdego miesiąca jest czasem szczególnych modlitw do Maryi. http://www.sekretariatfatimski.pl/pierwsze-soboty-miesica/49-abc-pierwszych-sobot-miesica
Wielu z nas bliskie jest Zgromadzenie sióstr potocznie nazywanych „Wizytkami”. Ich oficjalna nazwa to: Zakon Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, a pełna nazwa łacińska: Ordo Visitationis Beatae Mariae Virginis. W życiu zakonnym niezwykle ważna jest wierność pomysłowi jakim kierował się założyciel zakonu. Zgromadzenie to posiada pewną dynamikę rozumienia myśli założyciela. Ciekawe, że pierwotnie miało odwiedzać potrzebujących w ich domach, z czasem jednak stało się ściśle klauzurowe.