„Ileż razy słyszymy: «Czy wy chrześcijanie nie możecie być trochę bardziej normalni, jak inni, bardziej racjonalni?!» – mówił Franciszek. – To głos takich zaklinaczy węży: «No, bądźcie trochę normalniejsi, nie tacy sztywni...». Ale słychać w tym echo: «Tylko nie opowiadajcie tych historii, że Bóg stał się człowiekiem!». Wcielenie Słowa jest zgorszeniem, które stoi tu za plecami. Możemy podejmować wszelkie dzieła społeczne, jakie chcemy, to usłyszymy: «Jaki doskonały jest Kościół! Jakie ma świetne dzieła socjalne!». Ale spróbujmy powiedzieć, że robimy to, bo ci ludzie to ciało Chrystusa, a przychodzi zgorszenie. Taka jest prawda, takie jest objawienie Jezusa: Jego wcielona obecność”.
„Kościół jest rodziną Jezusa – przypomniał Ojciec Święty. – Kościół wyznaje, że On jest Synem Bożym, który przyszedł w ciele: to jest zgorszenie i dlatego prześladowano Jezusa. A On to, czego nie chciał powiedzieć pytającym Go, jaką władzą czyni cuda, na koniec powie najwyższemu kapłanowi. «Powiedz nam: Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Boży?». «Tak, Ja Nim jestem». I zostanie za to skazany na śmierć. To jest szczyt prześladowania. Jeśli my staniemy się chrześcijanami racjonalnymi, społecznikami, chrześcijanami jedynie ze względu na dobroczynność, jaki będzie skutek? Że już nigdy nie będziemy mieć męczenników. Prośmy Pana, byśmy nie wstydzili się żyć zgorszeniem Krzyża i mieli mądrość nie wpadania w pułapkę ducha tego świata, który owszem składa nam propozycje ułożone, grzeczne i dobre, ale stoi za nimi zaprzeczenie faktu, że Słowo przyszło w ciele, zaprzeczenie Wcieleniu Słowa”.
TPT/Radiovaticana.va
