Wiadomości
Pamiętam jak czasem moja babcia opowiadała, że przyśnił jej się jakiś zmarły z naszej rodziny. Zwykle była przejęta, ale nie przestraszona. Każdą taką wizytę we śnie tłumaczyła tym, że najpewniej zmarły przypomina o sobie, bo potrzebuje modlitwy. Sama od razu po przebudzeniu chwytała za różaniec, a poźniej gorąco zachęcała pozostałych członków rodziny do tego samego. Wiele lat później, kiedy w wielkim stresie wchodziłam na swój egzamin maturalny, jedna z naszych wychowawczyń, siostra Maria poleciła nam modlitwę w intencji dusz czyścowych. Trochę żartobliwie dodała, że to najskuteczniejsi orędownicy, bo sami nie mogą już sobie pomóc – ich ratunkiem jest nasza modlitwa.