- Ostatnie dni szczególnie mocno pokazują problem mowy nienawiści w życiu społecznym w naszym kraju. W tej kwestii nigdy dosyć przezorności, bo gdy do debaty wkracza przemoc, może dojść do nieszczęścia. Mowa nienawiści najpierw przejawia się w opiniach, potem w języku opisującym świat, w końcu zaś - w działaniach ludzi. Nie możemy być wobec tego obojętni. Dlatego zwracam się z apelem o pomoc w przeciwstawianiu się mowie nienawiści i wszelkim objawom nietolerancji – napisał Boni.

 

I trudno nie dostrzec, że ten znający się na wszystkim minister spokojnie mógłby zostać nowym szefem Urzędu ds. Wyznań, który kontrolowałby to, czy Kościoły i związki wyznaniowe odpowiednio ochoczo odpowiadają na prośby rządu, a także sprawdzałby, czy przypadkiem w samych kazaniach nie występują elementy mowy nienawiści...

 

TPT